Ohydna manipulacja z domniemaną nagonką

Jeśli wierzyć prawicowym szczujniom, to szanowna a być może nawet szanowana przez niektórych prezes Przyłębska, jest atakowana ze wszystkich stron.  I nie ma tak głębokiego okopu w którym mogłaby się bezpiecznie schronić. Wróg naciera i nie bierze jeńców. 

Czytaj dalej

Jeśli Wolfgang, to od teraz tylko Mozart!

Uwaga, to najprawdopodobniej nie fake news tylko najprawdziwsza prawda. Andrzej Przyłębski, polski ambasador w Berlinie, nie był tajnym współpracownikiem SB. Tak ustaliło po trwającym pięć miesięcy dochodzeniu Biuro Lustracyjne IPN. Zdaniem śledczych oświadczenie lustracyjne Wolfganga, w którym zaprzeczył współpracy, było prawdziwe. Odetchnąłem z ulga, bo gdyby nie ten IPN to nadal szkalowano by przyzwoitych ludzi.

Czytaj dalej

Kwestia fantazji a nie oczytania

Czasy nastały takie, że tak zwany Trybunał Konstytucyjny (nie będę go dokładnie opisywał, bo jeszcze ktoś oskarży mnie o lżenie jednego z naczelnych – przynajmniej w teorii – organów państwa) zamienił się w rodzaj klubu dla początkujących i zaawansowanych.

Czytaj dalej

Wolfgang, czyli gang

Nim jednak skupię się na tym klanie Przyłębskich, zacznę od informacji która jest o tyle ciekawa, że jest pokrewna i dotyczy jednego z najsłynniejszych dziś Polaków, kompozytora i intelektualisty, a więc z definicji człowieka dla pis-dyktatury bardzo niewygodnego. Chodzi o Krzysztofa Pendereckiego.

Czytaj dalej