Kwestia fantazji a nie oczytania

Czasy nastały takie, że tak zwany Trybunał Konstytucyjny (nie będę go dokładnie opisywał, bo jeszcze ktoś oskarży mnie o lżenie jednego z naczelnych – przynajmniej w teorii – organów państwa) zamienił się w rodzaj klubu dla początkujących i zaawansowanych.

Czytaj dalej