SZUM&POCHODNE

Kopiec wykopany

Przyznam się bez bicia i z pełną pokorą, że wątek ten zwyczajnie mi uciekł, przegapiłem go widocznie, i dopiero teraz pewien skatolicyzowany portalik, o średniej w sumie reputacji, zwrócił moją uwagę na ten trochę już nieświeży event. Ale muszę się do niego jakoś odnieść, bo to przecież jeden z ulubionych przeze mnie tematów i naprawdę nie jestem w stanie odmówić sobie przyjemności szargania świętości. A co!

Mą wyrwę w pamięci uzupełnił mi teraz niejaki profesor Andrzej Nowak, pomysłodawca owego kopca, o którym zaraz będzie więcej. To krakus, więc jak prawie każdy krakus nieco jest oderwany od rzeczywistości, żyjący w bańce wypełnionej zazwyczaj smogiem i spalinami, a jaki jest wpływa tych trucizn na zdrowie człowieka raczej powszechnie wiadomo. W tym sensie mam nawet nieco wyrozumiałości dla profesora, rozgrzeszam go z niedorzecznych pomysłów, bo wiem, że skutki zaczadzenia bywają bolesne i dotykają prawie każdego.

No dobrze, ale w czym rzecz, o co chodzi z tym kopcem?

Otóż Nowak utyskuje, że mimo padającej na przełomie lat 2015/2016 propozycji uczczenia wielkości Wojtyły stosownym czyli wykurwistej rzeczonym kopcem, w sprawie nic do tej pory się nie zadziało. Powiem więcej: wszystko skończyło się fiaskiem, bo nikt łącznie z Dudą, nie był zainteresowany pomysłem. Wszyscy zapomnieli i umyli na wszelki wypadek ręce. Więc może teraz nastała pora, żeby raz jeszcze do tego wrócić, by w ten sposób przywrócić „wielkość Jana Pawła II, zewsząd brutalnie i bezpardonowo atakowanego, przez liberalne i lewackie środowiska”.

Myślę sobie, że niezależnie od tego jak wielki kopiec by usypano (zakładam, że pewnie w Krakowie) i w jak bardzo eksponowanym miejscu, to i tak to nic nie da. To co dziś wiemy już o Wojtyle i jego trzęsącej Watykanem kamaryli, odziera go z jakiejkolwiek wielkości, dezawuuje i pamięć o nim i wszystkie jego pomniki, skwerki i ulice, z nieusypanymi jeszcze kopcami włącznie. Za późno, mleko nie rozlało i cuchnie, nie będzie kopca. Może nawet trochę szkoda, bo dzieciaki miałyby z czego na sankach i nartach zjeżdżać.

No ale niestety, papa z męża opatrznościowego, wielkiego geniusza i autorytetu na który go kreowano i w ślepym widzie nadal jeszcze się kreuje, choć z wyjątkowo marnym skutkiem, stał się jednym wielkim memem, wlepką na ścianach klubów i kawiarni, i tyle jego sławy.

Zdecydowana już większość, od młodych po starych, kojarzy go teraz przede wszystkim jako faceta odpowiedzialnego za plagę przestępstw seksualnych w kościele i powolne staczanie się kościoła w przepaść. Krył pedofilów, jest przestępcą takim samym jak oni. Zamiast pilnowania interesu i bicia po łbie i po łapach swoich seksoholików, on skupił nie na robieniu szoł, oraz pisaniu drętwych dramatów i bełkotliwych encyklik. Był wrogiem wszystkiego co racjonalne. I w tym był rzeczywiście wielki. Żaden kopiec jednak, najbardziej nawet wykurwisty nie odda tej specyficznej jego wielkości. Tym bardziej, że teraz, po tych sześciu czy siedmiu latach, wiemy o tym ananasku zdecydowanie więcej.

Pewien zaangażowany komentator, przypominający z nostalgią i na pierwszy rzut oka widoczną boleścią, ową nowakową ideę, tak widzi problem, z lekka załamując ręce: „Może po prostu to my, w Krakowie, tak mamy, że zajmujemy się jakimiś długowiecznymi kopcami, gdy tam w Warszawie opinię publiczną grzeje dyrektor Monika Strzępka ze złotą waginą w teatrze”.

Zajebiste, nieprawdaż? Odpowiem przeto mniej więcej w tym samym stylu. Otóż nie grzeje mnie akurat złota wagina Strzępki, pokazuje jedynie jakim kretynem jest Radziwiłł, co wśród arystokratycznych potomków nie jest czymś zaskakującym, ale jak tam sobie w tym Krakowie zafundujecie złotego falusa, wiadomo kogo, to obiecuję, że natychmiast pojadę by podziwiać i należny pokłon złożyć, mimo że wagony zdecydowanie bardziej mnie kręcą.

Żeby było jasne – pisałem ten tekst wczoraj wieczorem, a skończyłem dokładnie o memicznej już godzinie 21.37.

5 komentarzy dotyczących “Kopiec wykopany

  1. zaginiony palik

    Chciałbym się odnieść tylko do tego, że Wojtyła nie był inicjatorem upadku, „powolne staczanie się kościoła w przepaść” trwało już od dawna, a w latach 70. przed kościołem RK pojawiło się realne widmo bankructwa. Kasa świeciła pustką, Bank Watykański znalazł się na liście organizacji przestępczych jako pralnia brudnych pieniędzy, na jaw zaczęły wychodzić powiązania z mafią, padały trupy. Po omyłkowym i szybko zakończonym pontyfikacie A. Lucianiego, Wojtyła miał zażegnać upadek i dać „nową nadzieję”. Wyrok został odroczony.

    Polubienie

  2. Nightgale

    Ja wiem, że Krakusy nas Warszawiaków nie znoszą. Ale żeby za uraz z przed kilku stuleci mścić się do dzisiaj, eksportując do nas największych jełopów z własnego podwórka, to już przegięcie pały.

    Polubienie

  3. wiesiek

    Alez taki kopiec w Krakowie powstał od dawna.Wprawdzie na terenie kościelnym wprawdzie nie za wysoki ale jest
    Jesli w Mapy Google wpiszesz Kopiec JP Kraków to zobaczysz

    Polubienie

  4. Nie lepiej wykopać głęboką dziurę w ziemi? Taki swoisty korytarz do piekła, namacalne, skrócone połączenie wiernych z Kremówą!

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: