WIARA

Narodowe machanie fujarą

Wszystko co masz, przepisz na żonę – to niedopisane jeszcze do dekalogu 11 przykazanie, ale świetnie pasujące do tego, co się dzieje i idealnie wpisujące się w klimat. Bo oto dzisiaj, jak czytam, w kościołach odbywa się (ponoć) „narodowe czytanie pisma świętego”, pod hasłem „Pokój temu domowi”. To nie zart, to się naprawde dzieje.

Imprezę z całą mocą swojego wątpliwego autorytetu promuje niejaki Czarnek, czyli – o zgrozo – minister edukacji. Talib ministrem edukacji – po Afganistanie Polska to jedyny taki kraj na świecie, gdzie ciasnogłowy ciemnogrodzianin kieruje edukacją.

Typ ów mówi, że to czytanie niewiadomego pochodzenia wypocin, „nabiera w obecnej sytuacji społeczno-politycznej niezwykłego znaczenia”, bo zaprasza jakoby do „budowania postawy solidarności, braterstwa, ofiarności, a przede wszystkim pokoju”. Nic tylko boki zrywać i pukać się w głowę, najlepiej tę swoją własną, bo w tę czarnkowa to już za późno. Choćbyś młotem walił nie zmądrzeje.

W sumie nadaje to jednak przedsięwzięciu wyjątkowo surrealistyczny klimat. To naprawdę zabawne, jak banda nienawistników, kłamców, złodziejaszków, malwersantów i infantylnych propagandystów, namawia do czytania infantylnej księgi. To przecież jedna wielka kupa bredni i wzajemnie sprzecznych teorii, przy których jakikolwiek tom bajek wydaje się literatura z najwyższej półki. Panie Czarnku drogi, ta twoja biblia, ma dzisiaj mniej więcej tyle wspólnego z pokojem co i Putin. To jedna z najbardziej nienawistnych książek jakie kiedykolwiek miałem w ręku, jedna wielka promocja przemocy, zbrodni i nienawiści.

Ktoś powie, że w sumie to wypada się być może cieszyć, że Polacy cokolwiek dziś czytają, trudno, niechaj będzie to nawet biblia. Ale wydaje mi się, że to kompletnie nieuzasadniony optymizm, bo czytać na głos będzie pewnie jakiś umyślny, w miarę mało sepleniący i jako tako komunikatywny, a lud ciemny będzie jeno słuchał, niewiele z tego rozumiejąc i myśląc o popołudniowym grillu. Niektórzy nawet nerwowo będą spoglądali na zegarki, by zdążyć jeszcze na rozpoczynajacy się właśnie pochód 1-majowy.

Pamiętajcie: ten co mniej rozumie, lub nic nie rozumie, jest zazwyczaj bardziej pobożny, i jest pełen podziwu dla wszystkiego co związane jest z kościołem i wiarą. Ten co wie więcej, skończył szkoły, zna języki, rozumie świat, wie co to jest kościół i z czym to się wiąże, szybko nabiera pogardy dla religii.

Gdzieś z notatek wyciągnąłem takie oto porównanie (niestety, nie wiem kto jest autorem), że religia w gruncie rzeczy jest czymś takim jak penis (wacek / fujara / kutas). Jest całkiem okej, nie budzi zastrzeżeń, jest powodem (czasem) do dumy właściciela. Natomiast tolerancja się kończy i robi się niesmacznie, gdy zaczyna wyciągać go z rozporka i publicznie machać nam nim przed nosem. Wtedy mamy poważny problem. Właśnie ktoś wyciągnął kutasa i nim macha.

4 komentarze dotyczące “Narodowe machanie fujarą

  1. Anonim

    Coś z tym kutasem jest na rzeczy 😀

    Polubienie

  2. wiesiek

    Przecież powiadają
    „Kup sobie Biblię i odłóż ją na półkę bez czytania. Zostaniesz katolikiem.
    Kup sobie Biblię i czytaj z niej tylko to, co Ci odpowiada.Zostaniesz protestantem
    Przeczytaj w całości,rozważaj i przemyśl.Zostaniesz ateistą.

    Polubienie

  3. Szkoda energii kinetycznej na przewracanie kartek i czytanie tych bzdur. Człowiek rodzi się ateistą i to jest właśnie normalność.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: