POLITYKA

Dudusie u Frania

Czy nie jest to intrygujące? Zamiast czymś pożytecznym, pan Duda zajmuje się podróżowaniem w nic już nie znaczące miejsca, i obślinianiem łapy starego dziada, który z kilku powodów ma w dupie to się dzieje. Oczywiście, zakładam optymistycznie może, że gdyby nie był to pan Anżej, to zapewne nasza cierpliwość byłaby już na skraju wyczerpania, ale ponieważ jednak jest to pan Anżej, więc co najwyżej z pobłażaniem machamy ręką, czasami tylko zalewa nas krew. No coż, mamy to co chcieliśmy, czyli [- ocenzurowano -].

Ale trzymając się jeszcze przez chwilę tematu…

Otóż pan Anżej zwany też Długopisem, któremu w podróży tej towarzyszyła odziana na czarno Skuwka (dlaczego skuwka od długopisu ma na końcu dziurkę?), długo – jak zeznaje – „gawędził” z tzw. „ojcem świętym„, choć z relacji wynika także, że była to pogawędka dość jednostronna, to znaczy pan Anżej tokował a pan Franio udawał, że słucha.

Ponoć pytał o szczegóły dotyczące Ukrainy, zaczął zaś od tego, że kazał sobie pokazać na mapę, gdzie ta Ukraina tak naprawdę leży, oraz pytał o co w tej wojnie chodzi i kto na tę Ukrainę napadł. Czy na pewno chodzi o tu Rosję, czy może o Rumunię, bo różnie w Watykanie tu wie mówi. Ostatecznie jedno i drugie zaczyna się na „R”.

Franio pytał też, czy to prawda, że ci Ukraińcy uciekają i dlaczego uciekają, bo on jak ostatnio oglądał Russia Today, to odniósł wrażenie, że to raczej ruscy nawiewają, ale późno było, był zmęczony, więc może coś źle zrozumiał. Pan Anżej wszystko mu więc wyjaśnił, zaoferował nawet pilne dostarczenie dekodera TVP, żeby „ojciec święty mógł czerpać wiedzę z najbardziej wiarygodnego źródła jakim jest Telewizja Polska”. Niestety, nie ma na razie żadnego potwierdzenia, żeby oferta została przyjęta, ale znając watykańskie obyczaje, oni wszystkie dary biorą w ciemno, tak jak w ciemno ruscy żołnierze biorą wszystko co im się pod rękę nawinie, nawet coś co jest kompletnie bez wartości.

Niestety, z braku czasu, lub z powodu zaniechania, pan Anżej nie opowiedział panu Franciszkowi o szczegółach naszego polskiego stosunku do uciekinierów z objętych wojną Syrii, czy Jemenu, którzy koczują na granicy z Białorusią i spotykają się z wyjątkowo ciepłym przyjęciem, niejednokrotnie ocierającym się o ludobójstwo. Ale to tylko nieistotny zapewne szczegół, który pana Frania kompletnie by nie zainteresował.

No i to mniej więcej tyle.
Pan Długopis i pani Skuwka od Długopisu rozanieleni powrócili do macierzy, zbrojni w papieskie różańce. Na szczęście wróciła zima, więc pan Anżej w weekend gibnie się na narty. To kolejna ważna misja do wypełnienia.

2 komentarze dotyczące “Dudusie u Frania

  1. może pojechał do franciszka po drodze w Alpy?

    Polubione przez 1 osoba

  2. sugadaddy

    I pomyśleć, że ten błazen cieszy się najwyższym zaufaniem wśród ludu bożego. A zaraz po nim patologiczny mitoman i kłamca. Co za „naród”!

    Polubione przez 1 osoba

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: