ŻYCIE

To żadne odkrycie

Ochojska jakoś nie bardzo się przestraszyła perspektywy długoletniej odsiadki za jakoby „obrażanie godności munduru polskiego żołnierza” czy jakoś tak podobnie, no i nadal głosi swoje. A głosi, że na tej granicy dzieje się źle i wcale nie chodzi tu o jakiś zmasowany szturm uchodźców, tylko o sposób prowadzenia się tak zwanych służb. Wojska, policji, straży granicznej i kto tam jeszcze z nimi dolę bohaterskiego obrońcy ojczyzny dzieli.

Ochojska mówi, że nasi obrońcy na umór chleją wódę i wszystko to co nadaje się do picia, skutkujące szybką utratą świadomości i hamulców. Ma jakoby na to świadków, którzy każdego dnia obserwują jak z tak zwanego kampu, w workach co trochę wynosi się butelki.

Co ciekawe tego typu informacje, ponoć nawet zdjęcia w dupę pijanych obrońców (nie widziałem, więc głowy nie daję, że tak jest), są przekazywane pocztą pantoflową wśród tamtejszych obywateli, ale jakoś do tej pory nie robiło to wrażenia i nikt na to nie reagował. Dopiero jak głos dała Ochojska, to natychmiast zrobił się szum, na patriotycznie zorientowanej prawicy zawrzało, a obelgom nie ma końca.

Rutynowo raczej zareagował pan Żaryn, bowiem skwitował całą sytuację komentarzem – wzór 12 wersja skrócona – a mianowicie: „Fałszywe oskarżenia, absurdalne i skandaliczne porównania. Tak wygląda typowa próba zastraszenia żołnierzy i funkcjonariuszy.” No i dobrze, a co innego miał chłop powiedzieć. Uznaję więc, że jest po zawodach.

No bo kochani moi o czym tu pisać, z czego robić sensację?

Wydaje mi się, że pani Janina nie rozumie po prostu specyfiki żołnierskiego rzemiosła i koszarowego życia, nie rozumie obyczajów, nie rozumie potrzeb. Otóż jest tak droga pani Janino, że jak żołnierze, czy mundurowi generalnie, są skoszarowani i tkwią w jednym miejscu od dłuższego czasu, a na dodatek przyzwyczają się do sytuacji w której się znaleźli, to po prostu zaczynają się nudzić. Co żołnierz robi jak się nudzi? Łoi gorzałę, pod każdą dostępną postacią.

Los im tu sprzyja, bo rejon w którym ich skoncentrowano, to teren dobrze znany z produkcji czasem nawet niezłej jakości bimbru, więc po prostu żyć i nie umierać, lub raczej pić i trzeźwieć i dalej pić. No nic na to nie poradzimy, tak działa po prostu pewien socjologicznie wytłumaczalny mechanizm. Pogadajcie z żołnierzami, którzy kiedykolwiek byli w jakiejkolwiek misji, z dala od domu i wystarczająco długo.

Przeto tak naprawdę alarm jaki podniosła pani Ochojska jest niepotrzebny, bez sensu robi porutę, bowiem nie dzieje się tam nic nadzwyczajnego, nic co by było czymś zaskakującym czy nienaturalnym. Tym bardziej, że – przynajmniej oficjalnie – mamy do tej tylko jeden przypadek upicia się w trupa i to dosłownie. Wszystko wydaje się być przeto pod kontrolą. Tak że przykro mi bardzo pani Janino droga, ale nie odkryła pani Ameryki.

Pod górę zrobi się dopiero wtedy, kiedy tym żołnierzom, strażnikom i policjantom, znudzi się samo chlanie berbeluchy i zamarzą o kobietach, bo to z reguły wcześniej czy później w parę się łączy. Żołnierz nagle pragnie zdobyć coś, co po trzeźwości jest nie do zdobycia. A w regionie posucha, może być gorąco. Bo nawet jeśli ci miejscowi lubią jak obcy kupują ich samogony i sami z kimś też lubią się napić, tak raczej nie zniosą już tego, kiedy ci obcy zaczną się garnąć do obsługiwania ich kobiet. Ale to dopiero przed nami, więc nie ma sensu zawczasu się tym zamartwiać. Pamiętajcie wszak jedno: jest wojsko, wcześniej czy później zawsze jest też impreza.

3 komentarze dotyczące “To żadne odkrycie

  1. Korekta: Janina Ochojska, nie Joanna

    Polubione przez 1 osoba

  2. Myślę, że niepokój pani Ochojskiej mógł wzbudzić stan wyszkolenia polskiej armii, w szczególności zaś, jej umiejętności społeczne (co jest ważne w czasie działań wojennych, by cywile nie dołączyli do wroga). A tu nie dość, że nasze „ministerstwo pokoju” wysłało wojsko przeciw nieuzbrojonym cywilom, to jeszcze nim rozpoczęły się działania zbrojne, ponieśliśmy straty: jeden żołnierz się zachlał na śmierć, inny zdezerterował (spierdolił do Łukaszenki), kolejny zginął od przypadkowego postrzału, a morale armii w koncercie „Murem za mundurem” podnosił pan śpiewający o rżnięciu panienek. Strach pomyśleć co się stanie, gdy wybuchnie wojna. Normalnie oddział samobójców z „Żywotu Briana” Monty Pythona. Nasze ministerstwo starannie dobrało elitę do działań na granicy!!! Mieli do dyspozycji całą armię, tu mamy wybrańców Płaszczaka.

    Polubione przez 1 osoba

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: