WIARA

Dylemat: człowiek czy wafelek

Pewien ksiądz (nazwisko jego pomińmy, bo nie to jest moim zdaniem tu ważne), zainicjował jakiś czas temu dyskusję, co jest dla księdza ważniejsze – ratowanie tzw. hostii (przed tzw. profanacją), czy może jednak ratowanie ludzkiego życia jeśli taka potrzeba zachodzi. Tak, macie rację, nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi.

A początek (chyba) tej swoiście „filozoficznej” dyskusji dała pewna historyjka sprzed kilku lat, rozgrywająca się o ile dobrze pamiętam w Bełchatowie, gdzie to pewien małolat, wziął tę hostię, co to mu do pyska wpychali, a potem z niesmakiem wypluł. No i rozpętało się piekło! Zrobiono z tego prawie kryminalną sprawę, ale szczęśliwie, z tego co wiem, małolat ów nie trafił do domu poprawczego o zaostrzonym rygorze, choć było blisko.

Ów dylemat co tu jest ważniejsze, ciągle więc istnieje i ciągle z pewną cyklicznością wraca, i naprawdę się w tym już gubię, bo jako człowiek średnio i raczej konfrontacyjnie obeznany z religią wszelaką, nie wiem, co faktycznie jest tu ważniejsze – ten kawałek wafelka, czy może jednak boża istota za jaką kościół uważa człowieka.

Przywoływany na początku ksiądz, ma oczywiście wątpliwości, zwłaszcza dzisiaj, ale kiedyś raczej ich nie miał i opowiadał się za oczywistą dla tego oczywistością: należy bezwzględnie ratować wafelek, bo to świętość nad świętościami, a człowieka że tak powiem jebać, bo to jedna z wielu grzesznych, wrednych i nieczystych istot, która średnio panu bogu się udała. No plus minus z takim nurtem „filozofa” można spotkać się w kościele, i wcale nie jest to nurt marginalny, rzekłbym nawet że dominujący.

Nie opisuję tego – w dużym skrócie – po to, by wieszać tu kolejne faki na kościele, pisze jedynie, by przybliżyć wam kategorie w jakich ONI oceniają i dzielą świat. W skrócie: na najświętsze ze świętych wafelki (nota bene wedle bajki będące „ciałem Chrystusa„), oraz na zagubione, niewiele w sumie warte owieczki (warte tyle, ile banknotów jest w ich portfelu), zmuszane nota bene do kanibalistycznych praktyk, zjadania tego ciała chrystusowego, bo jakoby oczyszcza ono ich z grzechów, co z kolei można by interpretować tak, że największym zagrożeniem dla hostii jest pożarcie przez człowieka. Dziecko w domu wychowane w tradycji wegetariańskiej, nie chciało pożreć „ciała”, a ONI go na krzyżu już chcieli wieszać.

A wy powiecie, że zakaz zbliżania się księży na odległość mniejszą niż sto metrów do waszych dzieci jest nieludzki.

3 komentarze dotyczące “Dylemat: człowiek czy wafelek

  1. kamrat

    Jesteś w mylnym błędzie Revelu-święte jest poczęcie człowieka,a potem wiadomo.Oczywiście świętość poczęcia nijak się ma do super świętości wafelka.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Anonim

    Rzeczywiście biorąc pod uwagę obraz dzisiejszego świata kościół ma z tym wafelkiem zajebisty problem. Tylko mu pogratulować. Qrwa Mać co za kretyni

    Polubienie

  3. Zastanawiam się dlaczego podczas mszy kanibale jedzą jedynie ciało Chrystusa, a ich szaman pije jego krew. Ktoś się orientuje?

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: