Koncert solidarnościowy z Białorusią na warszawskim Narodowym, szczerze mówiąc nie był jakimś wielkim wydarzeniem. Odwalono klasyczną chałturę, odfajkowano coś, tylko po, żeby niektórzy z nas poczuli się lepiej.
O „gwiazdach” owego eventu nic nie powiem, bo większości nie znam, nigdy o nich nie słyszałem, zaś o niektórych zapomniałem już, że w ogóle kiedyś istniały.
W tej sytuacji najjaśniejszym punktem programu, było niewątpliwie wystąpienie pana premiera Morawieckiego, i nie chodzi o to co mówił (bo fałszował niczym „gwiazdy”), tylko o to jak go przyjęto. A przyjęto go godnie, tak jak powinno przyjmować się Morawieckiego, czyli wygwizdano go.
W sumie to smutne, bo pan premier bardzo się starał, nie dość, że na tę okazję odział się w wymięte spodnie i zgrzebną marynarkę, nie rutynową nówkę sztukę od Bossa, tylko nieco znoszoną od Armaniego, to jeszcze przyjechał ponoć na imprezę tym elektrycznym samochodem co to go w tajemnicy produkujemy, prosto zresztą z pola bitwy pod Grunwaldem, którą to bitwę rzecz jasna wygrał. Jak widać więc starał się, ale nie przekonał. On mówił a oni gwizdali.
Co ciekawe w mediach narodowych z dewiacją prawicową, tych nie klęczących na kolanach, tylko już powstałych, a nawet stojących na baczność, wygwizdania Mateusza w ogóle nie zauważono. Może dlatego, że gwizdy były ponoć po niemiecku, więc nie zrozumieli. Oni tylko po rosyjsku kumają. 🕷
Sami wprowadzają białoruskie porządki, solidaryzują się z tymi co chcą te porządki obalić. Kuriozum jakieś.
PolubieniePolubienie
Ja w kwestii formalnej: czy komentarz dnia można udostępniać?
PolubieniePolubienie
oczywiście że można 🙂
PolubieniePolubienie
Dziękuję pięknie.
PolubieniePolubienie