L.G.B.T toxic

Mitoman Morawiecki. Przypadek psychiatryczny?

Rzeczywiście, ten Morawiecki to jakiś strasznie patologiczny typ jest. Jestem wręcz pewien, że stan w jakim się znajduje, wymaga chyba jakiejś interwencji, przynajmniej psychologa, a obawiam, że na tym się nie skończy, bo chyba nie obejdzie się jednak bez dłuższej obserwacji psychiatrycznej.

Ktoś kto obserwuje premiera Morawieckiego i przygląda się jego aktywności, z pewnością zadaje sobie pytanie, skąd bierze się u niego ten zadziwiający wprost pęd do ośmieszania się. Nie ma na to gotowej odpowiedzi i dlatego sugeruję, żeby owym panem pilnie, już teraz, zajął się psycholog, bo tylko on może zdiagnozować ten przypadek i zaproponować jakąś sensowną terapię, przy okazji nam wyjaśniając co nie w porządku jest z premierem i z jakiego powodu.

Pytanie dodatkowe, czy sfiksowany facet może być premierem, jest trochę bez sensu, bo w zasadzie dotyczy ono przynajmniej połowy tej ekipy, na czele z Wodzem. Poza tym różne są fiksacje i różne ich przyczyny, każdy przypadek należy więc traktować indywidualnie, acz nie ulega wątpliwości jedno, że oni tak jakoś specjalnie dobierają się wedle pewnego klucza, a stan zdrowia i świadomości odgrywa w tym istotną rolę.

Wracając do naszego bohatera…

Sytuacja jest tu o tyle złożona, że to nie jest przecież jakiś skończony baran i idiota i doskonale najpewniej wie, że brnie coraz głębiej w odmęty śmieszności, ale jednak brnie. To jest właśnie ten moment na interwencję poważnego psychiatry. Bo zapytam: czy normalny człowiek (pozory?), raczej dorosły (pozory?) jako tako poukładany (pozory?) zachowuje się tak jak się zachowuje? To nie jest rzucanie słów na wiatr.

Z ostatniego jego wywiadu dla jakiś bliżej mi nieznanych vlogerów (zaaranżowana ustawka jak nic), dowiedzieliśmy się tym razem, że młody premier rzucał koktajlami Mołotowa w policyjne Nyski i polewaczki z armatkami wodnymi, narażając się strasznie na rany i tortury, ale nie odpuszczał, bo – jak zeznał – „to był nasz główny cel. Wolność przede wszystkim”.

Ale to nie wszystko, bo przecież:

„Jak miałem 12 lat, to już mnie ojciec zaprzągł do drukowania na przykład „Biuletynu Dolnośląskiego”. Jeździłem z transparentem „Wiara i Niepodległość” za papieżem podczas jego pierwszej pielgrzymki w 1979 r. Miałem dokładnie 11 lat.”

W przerwach w drukowaniu Mateusz wraz z kolegami (hipotetycznymi) zrywał i niszczył czerwone flagi. Czy brał za te heroiczne czyny w dupę? Zapewne tak, bo jak wspomina:

„Chodziłem na ping-ponga z kolegami. Do dzisiaj niektórzy wspominają, że miałem całe ciało w pręgach sinych, nie od łaskotania, tylko z innych względów. Tak było po prostu”.

Mówię wam to naprawdę bohater z najwyższej półki, należy mu się pokłonić w pas, czapką do ziemi, a w historii Polski jego heroiczne czyny obowiązkowo zapisać złotymi zgłoskami.

Tym bardziej, że to co wyżej to nie wszystko.

Doskonale wiecie i mam nadzieję pamiętacie, że pan premier Morawiecki w życiu swym wsławił się wieloma innymi bohaterskimi, lub bardzo bohaterskimi czynami, a jego sława sięga daleko poza granice Polski. Dla porządku przypomnę tylko te najważniejsze, że:

biegał po rusztowaniach wrocławskich bloków, rozrzucając te ulotki które wcześniej wydrukował, zaciekle goniony przez esbeków. Ale grał im na nosie, i generalnie robił w chuja, bo on był tą sprytną myszką a oni nieruchawymi kocurami;
redagował i negocjował dokumenty przyjmujące nas do Unii Europejskiej. Gdyby nie Mateusz bylibyśmy nadal w czarnej dupie a nie w Unii;
wiele do zawdzięczenia mają mu Słowacy, bo można powiedzieć, że to on wyzwalał tę Słowację spod komunistycznego jarzma, był jednym z animatorów tamtejszej aksamitnej rewolucji. Z tego co pamiętam wiele do zawdzięczenia ma mu też Havel, ale on niestety już nie żyje, więc nie ma kogo zapytać jak to było;
plotki mówią, że to z nim w ciąży była księżna Diana, ale ponieważ nie chciał się z nią ożenić, to ciążę usunęła i na złość związała się z tym pierdolonym Dodi Al-Fayedem. Jak to się skończyło doskonale wiemy;
no i pamiętajmy, że sława Mateusza, tego 13-letniego rzecz można zasrańca, była tak wielka, że nawet Ruscy się go przestraszyli i nie weszli do Polski a postawieni pod ścianą łaskawie zgodzili się tylko na stan wojenny. Jak ruski dowódca korpusu ekspedycyjnego zobaczył zdjęcie budzącego grozę Mateusza, z tym koktajlem Mołotowa w łapce, to spękał i kazał natychmiast wyłączyć grzejące się już silniki czołgów. „No pasaran” – powiedział i podał się do dymisji.

To oczywiście nie wszystko, bowiem do kompletu dochodzi parę dziesiątków drobnych kłamstw, manipulacji, chamskich przegięć, propagandowych wyrzygów. No tak jest i nie da się nic ukryć.

Ja nawet nie chcę się domyślać, bo zwyczajnie wyobraźni mi nie starcza, czego to jeszcze nie dokonał pan Mateusz, czego wielkiego, o czym my nie wiemy, bo nie zdążył się pochwalić. Ale spoko, wszystko nadrobi. Zastanawiam się też poważnie czy aby nie było tak, on będąc w łonie matki swej jeszcze, przypadkiem ojcu karabinu nie czyścił i tekstów ulotek nie poprawiał. To by nawet może coś tłumaczyło, bo tego typu aktywność ewidentnie wpłynąć może na rozwój płodu, w tym ten psychiczny już po urodzeniu, co niestety chyba się stało.

A w ogóle to drżę na samą myśl o tym, co z nim będzie dalej, bo jego wyczyny już przewyższyły wyczyny braci Kaczyńskich razem wziętych, a to może być niestety zła wróżba na przyszłość. Bo nie było, jak się domyślacie, większych kozaków od Kaczyńskich, a każdy kto kwestionuje i podważa ich pozycję, kontestuje tę oczywista prawdę, jest najpewniej niespełna rozumu.

Z drugiej strony na to patrząc, jak już będą razem sobie siedzieli w więzieniu (lekarze drodzy apeluję: dbajcie o zdrowie Kaczyńskiego, on musi dożyć tej chwili i zobaczyć po raz pierwszy w życiu zresztą, jak wygląda świat zza krat, o pieszczotach nie wspominając), no więc jak będą już kiblowali, to chociaż na spacerniaku będą mieli o czym pogadać i co powspominać. W celi przy herbacie wylicytują kto był ważniejszy.

❗️UWAGA PORZĄDKOWA: znak zapytania na końcu tytułu, pozbawia go treści szkalujących.

10 komentarzy dotyczących “Mitoman Morawiecki. Przypadek psychiatryczny?

  1. Adam :
    – Ewo ! Co to ma znaczyć !!!
    Zawstydzona Ewa :
    -Mateusz był przed Tobą…

    Polubione przez 2 ludzi

  2. w.i.e.s.i.e.k

    Toz to Baron Münchhausen, naszych czasów!!
    Gdyby choć czytelnictwo stało u nas na jako takim poziomie „suweren” by się „kapnął”
    Przepraszam ze zapytam !!
    Niezwykłe przygody Barona Münchhausena – powieść Rudolfa Ericha Raspe
    Kto do dziś czytał ?
    Albo przynajmniej oglądał film zrobiony na kanwie tej książki?
    Jakie czasy tacy „baronowie”

    Polubione przez 1 osoba

  3. w.i.e.s.i.e.k

    Leniwym
    https://www.cda.pl/video/13993865
    Przyjrzyjcie się dobrze Tam tez jest taki epizod gdzie występuje „pan w okularkach”Wypisz wymaluj

    Polubienie

  4. Mam inną hipotezę na bohaterskie czyny i te sine pręgi powstałe w ich następstwie. Mateusz Morawiecki (ksywa „Dziki” – sam sobie ją wymyślił na potrzeby opisania swej historii w biuletynie konspiracyjnym) gada tak, jakby już wtedy znał Ryszarda Terleckiego (ksywa „Pies”, choć lepiej pasuje „Budapren) i Marka Kuchcińskiego (ksywa „Członek”, „Penelopa”). Zresztą nawet, jeśli ich nie znał, to mógł przynajmniej przyjmować identycznie działające dziwne płyny i inhalacje, a może nawet czopki. Sam pamiętam, jak pod koniec lat osiemdziesiątych w Jarocinie pewien łudząco do Mateusza podobny młodzieniec, ubrany jedynie w skarpetkę naciągniętą na przyrodzenie z obłędem w oczach próbował zaprosić do namiotu małoletnią punkówę. No i faktycznie, jak się załoga z którą dziewczyna przyjechała zorientowała w zamiarach alter – ego młodego Morawieckiego, to miał nie tylko sine pręgi, ale i wyraźne odciski glanów na ciele, a i fizjonomia nie pozostała bez szwanku, choć i tak nigdy nie zachwycała.

    Polubione przez 2 ludzi

  5. Mnie najbardziej wzruszyła sprawa młocki cepami : małolata zapewne ktoś do takiej ciężkiej pracy zaciągnął.A te cepy to wiadomo jak walą ,trzeba umiejętnie ,bo można się samemu walnąć!

    Polubienie

  6. Polak2

    Ale wyborcy pisu to łykają jak pelikany. Taka nowa parafraza powiedzenia mi przychodzi do głowy – „Polak – Kretyn, dwa bratanki i do szabli, i do szklanki”.

    Polubienie

  7. Julek Cessar

    Wszelkiego rodzaju gnomy i lebiegi próbują się dowartościować, skoro rozumem nie jest w stanie zabłysnąć ani też wyglądem to próbuje swoje poronione sny sprzedać ciemnej masie

    Polubienie

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: