L.G.B.T toxic

Wolność słowa

To tzw. wolności słowa stosunek mam jednoznaczny, tzn. uważam, że wszystko można, choć nie wszystko wypada. Każdy wolność słowa rozumie po swojemu i nie jest dziwne przeto, że tu i ówdzie pojawiają się ciągoty żeby problem wreszcie uporządkować. Ma być pod linijkę, równo bez wybrzuszeń, bo w państwie PiS porządek jest najważniejszy.

W tym kontekście bardzo mnie zainteresowała, może nawet ucieszyła, ale o tym za chwilę, inicjatywa organizacji Hordy Siurów (znanej też pod rynkową nazwa Ordo Iuris), która zmierza do zapewnienia „lepszej ochrony wolności słowa na uczelniach”. I oto jesteśmy w domu, bo okazuje się, że projekt nie wziął się tak z niczego, tylko sygnałem do jego przygotowania, była historia z byłą już na szczęście profesorką Uniwersytetu Śląskiego Ewą Budzyńską. To homofobka, której konfrontacyjne i dyskryminujące wypowiedzi tak bardzo oburzyły studentów, że aż wystąpili do władz uniwerku, żeby z tą babą coś zrobić.

Uczelnia rozpoczęła więc postępowanie dyscyplinarne, bo sprawa była ewidentna, ale pani profesor podkuliła ogon i najzwyczajniej dała dyla zwalniając się z uczelni. I teraz Hordy Siurów (w skrócie HS), poruszone tą skandaliczną niesprawiedliwością, która spotkała prawego i wspaniałego „ich” człowieka jakim bez wątpienia jest pani profesor, chce wymusić prawną zgodę na bezkarne głoszenie idiotyzmów.

Hordy idą tu ręka w rękę a nawet noga w nogę z premierem Gowinem (lub odwrotnie), który na wieść o takim potraktowaniu Budzyńskiej wyraźnie się zagotował i powiedział, że „nie ma zgody na ograniczanie wolności słowa, myśli i badań na polskich uczelniach. Sprawa prof. Budzyńskiej musi niepokoić każdego, komu bliski jest uniwersytecki etos”.

Nie wiem czy i z jakich powodów Gowinowi po raz kolejny pomylił się etos z etolą, ale coś niechybnie mu się pomyliło. Jarek, kurwa zastanów się i nie pierdol, jaki etos?!

Wolność słowa wolnością słowa, ale radziłbym jednak zachowanie ciszy nad tą trumną, bo profesor nie może (choć jak widać może) mieć mentalności nura z wysypiska śmieci z nieskończoną podstawówką. To dość proste do zrozumienia, nawet dla kogoś tak nieskomplikowanego jak Gowin. Panie premierze – łopatologicznie mówiąc, żeby przełamać blokady w pana głowie – legitymując przemocowe wypowiedzi, legitymujecie mowę nienawiści, która w konsekwencji doprowadzi do aktów dyskryminacji i przemocy. Poniał?

Czy widzę zaś w tym wszystkim jakiś zalążek czegoś pozytywnego?

Ależ oczywiście, zawsze jest jakiś plus dodatni. Bo teraz wedle rozwiązania proponowanego przez HS, będzie można już bez przeszkód robić na przykład wykłady o tym – bo jak wolność to wolność – że religia, każda nie tylko katolicka, to wulgarne i prostackie kłamstwo, ich wyznawcy to kompletni idioci a czasami półmózgi przemieszane z ćwierćmózgami, zaś kościół katolicki to de facto organizacja przestępcza i wyjątkowo szkodliwa. Przywódców tego kościoła powinno się ścigać i dożywotnio izolować, a wyznawców poddawać przymusowemu leczeniu. Wolność słowa obowiązuje wszystkie strony i mam nadzieję, że wreszcie nikt i nigdy już nie będzie karany za jej nadużywanie, z pomocą wyjątkowo kuriozalnego paragrafu o ochronie tzw. uczuć religijnych. Koniec kropka!

Natomiast kończąc temat, przestrzegał bym przed nie do końca uzasadnionym używaniu w stosunku do HS określenia „mafia”. To żadna mafia (no, może tylko taka religijna), to co najwyżej grupa ciężko i nieuleczalnie zainfekowanych osób o ograniczonych raczej horyzontach. Gdzie im tam od mafii vatowskiej czy nawet mafii lekowej, czy każdej innej, którą na chorym kolanie pana Kaczyńskiego wymyśli PiS. Jeśli przyjmiemy jednak, że pewne znamiona mafijności dotyczą jednak tego towarzystwa, no to i tak choćby z powodów budżetowych, nie jest to aż tak wielkim problemem. Oni, teoretycznie przynajmniej – jak jest naprawdę nikt nie wie – nie kradną, a jeśli już to tylko resztki zdrowego rozsądku, zniewalając przy okazji umysły podatnych na infantylne pranie mózgu. W żaden więc sposób nie wpływają na równowagę zrównoważonego budżetu. Poza tym, nie deprecjonujmy pochopnie słowa mafia. 🕷

PODOBNE ►

1 komentarz dotyczący “Wolność słowa

  1. w.i.e.s.i.e.k

    I pomyśleć
    Jeszcze w 2015 r. Polska zajmowała 18. miejsce w rankingu wolności słowa. Od tamtej pory nasz kraj notuje znaczny spadek.
    W 2016 r. Polska znalazła się na 47. miejscu, a rok później spadła o kolejnych siedem pozycji. W 2018 r. wynik znowu jest gorszy. Tym razem sklasyfikowano nas na 58. miejscu na 180 krajów.
    Na stronie organizacji Reporterzy Bez Granic opublikowano uzasadnienie do każdego państwa. Przy opisie sytuacji w Polsce użyto sformułowania „ideologiczna ślepota”.
    „Wydaje się, że nic nie jest w stanie powstrzymać rządów Prawa i Sprawiedliwości, sprawujących władzę od października 2015 r. Są zdecydowani »odbudować Polskę« w sposób, który podoba się partii” – czytamy w uzasadnieniu. Zauważono, że wolność prasy jest jedną z ofiar tej polityki.

    „Media publiczne zostały oficjalnie przemianowane na »media narodowe« i przekształcone w prorządowe programy propagandowe. Ich szefowie nie tolerują ani sprzeciwu, ani neutralności swoich pracowników” – podkreślono.

    Polubienie

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: