KULTURA&MEDIA

Kodowanie pornografii. Dwie strony medalu

Jeden z szefów resortu cyfryzacji Marek Zagórski pochwalił się w mediach, że pracuje nad systemem mającym ograniczyć dostęp do pornografii w sieci. Twierdzi, że podstawowe znaczenie będzie tu miała jego „dyscyplinująca rozmowa z dostawcami przeglądarek internetowych”. Wyobrażam sobie nawet jak „dyscyplinuje” Googla. Nie będziemy budzić ministra Zagórskiego, niech sobie smacznie śpi w kokonie który sam utkał.

Wedle teorii pana ministra ci „dostawcy przeglądarek”, będą musieli na jego życzenie, już w tzw. ustawieniach początkowych zablokować dostęp do niektórych niechcianych treści, w tym wypadku tej nieszczęsnej pornografii, na punkcie której ta ekipa ma jakiegoś trudnego do zdiagnozowania pierdolaca. Ale żeby nie było tak, iż ten rząd mało postępowy jest zupełnie, ciągle czegoś zabrania, czegoś zakazuje i że generalnie nic nie wolno, nawet polukać na gołą babę z chłopem, więc będzie można te różne fiki-miki odblokować sobie specjalnym kluczem. I klucz taki będzie generować i udostępniać… ministerstwo cyfryzacji.

Udostępni go pod pewnymi warunkami rzecz jasna. Szansę upajania się przed monitorem przysłowiowymi gołymi cyckami będzie więc miał – zgodnie z wyobrażeniami ministra – ktoś, kto jest grzeczny (potrzebne zaświadczenie od księdza), nie był karany, oświadczy że jest pełnoletni i że nie będzie się onanizował. Po weryfikacji zeznania, przyznane mu zostanie prawo do pornosa a sms-em nadejdzie klucz odkodowujący.

To naprawdę genialne rozwiązanie, przy którym twórczo musiał też pracować nie byle kto, tylko geniusz polskiej cyfryzacji, kolekcjoner wirtualnych kilometrów Adam Andruszkiewicz (założę się, że pod biurkiem dwa razy dziennie nerwowo wali konia – po oczach to widać – więc zna się na temacie). Przypuszczam – to tak zupełnie na marginesie – że w tej sytuacji, panu Jarkowi dadzą zapewne stały kod dostępu, bez potrzeby codziennego proszenia się, lub też będą mu towar dowozili na płytach bezpośrednio do domu.

Nie trzeba być specjalnym geniuszem żeby skumać, że następne w kolejce do blokowania (acz zapewne już bez możliwości odblokowania na prośbę potencjalnego konsumenta), będą inne, wrażliwe dla tej światłej władzy treści. No i w ten sposób konsekwentnie posuwamy się do przodu, wstajemy z kolan i otrzepujemy spodnie, bywa że od dresu. Tak, od dresu, bo niektórzy chłopcy z Opola, czy Białegostoku i okolic, konsekwentnie chodzą w dresach, lub w przykusych garniturach, gdy dres chwilowo brudny.

Jedyne co mnie nieco zastanawia, to co to do kurwy nędzy za minister od cyfryzacji, który ni w ząb nie kuma jak działają przeglądarki i internet.

Ale co tam ta pornografia

Jest inny pomysł który bardziej mnie jara, czyli podoba się praktycznie bez zastrzeżeń. Uważam mianowicie, że to samo ministerstwo cyfryzacji, może być nawet pan Andruszkiewicz osobiście (jak umyje rękę i wyczyści spodnie), powinno w porozumieniu TVP wystąpić z inną, o wiele bardziej pilną i słuszną inicjatywą. Chodzi o całkowite zakodowania sygnału tejże TVP, ale spokojnie i etapami, żeby biomasa nie odczuła za bardzo pustki i nie dopadł jej bolesny szok porzucenia, lub jakaś inna choroba sieroca.

Na początek tytułem próby, powinno zakodować się TVP Dezinfo, jako wyjątkowo moralnie przegniłą, a więc bardzo niebezpieczną dla życia i zdrowia psychicznego stację oferującą wyuzdaną i nie najlepszego lotu pornografię polityczną. Zainteresowanym tym bagnem i moralnym dnem, będzie się opylać kody dostępu, a biorąc pod uwagę gigantyczną ponoć oglądalność i popularność TVP – tak przynajmniej wynika z regularnie publikowanych przez prezesa Kurwskiego danych – chętnych do kupienia kodu dostępu będzie w chuj, co pozwoli z kolei na znaczące zrekompensowanie strat z abonamentu. Pomysł jest genialny prosty i genialnie praktyczny, bo przecież ten kto chce, kto nie może żyć bez Dezinfo choćby, niechaj płaci, bo przyjemności generalnie kosztują a budżet musi być zrównoważony.

Wielu z nas – w tym ja bezdyskusyjnie – pewnie się z tego autentycznie ucieszy, bo z dekoderów wreszcie zniknie sygnał tego syfu i nie będziemy musieli przez przypadek, choćby przewijając kanały, lukać przez ułamek sekundy czasem, na upasione na kłamstwie ryje tuzów polskiego dziennikarstwa narodowego (doskonale wiecie o kim mowa).
Zakodujcie więc obowiązkowo cały ten dom publiczny, tę medialną czerwoną latarnię, bo tyle kurew i tyle brutalnego pierdolenia co tam, nie zobaczycie na żadnym pornhubie, porntubie i redtubie razem wziętych. 🕷

1 komentarz dotyczący “Kodowanie pornografii. Dwie strony medalu

  1. w.i.e.s.i.e.k

    Kiedys spiewali
    „Za 30 pare lat jak dobrze pojdzie” bo na razie będzie tak jak z tanimi mieszkaniami,samochodami elektrycznymi,stępką pod prom czy statkiem lepionym taśmą
    Zycie wyprzedza kabaret a i już ktoś to wziął na poważnie
    https://www.cyberghostvpn.com/pl_PL/vpn-porn
    Jedyna nadzieja pozostaje w rodakach, którzy jak dawniej podsłuchiwali pod drzwiami czy u sąsiada nie słychać „Bum Bum to mówi Londyn ” lub zagłuszane „Radio Wolna Europa”i donosili /teraz to nazywają się „sygnaliści”/
    Pytanie zasadnicze kto te sygnały będzie zbierać „proboszczowie” w każdej gminie czy urzędnicy?

    Polubienie

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: