KULTURA&MEDIA WIARA

Nikt nie mówi, że wiara to łatwizna

Brazylijska produkcja „A Primeira Tentação de Cristo” (Pierwsze kuszenie Chrystusa) to komedia, momentami nawet zabawna. Widzę tu pewien wpływ myślenia Monty Pythonem, ale mogę się mylić, lub po prostu zbytnio się rozpędziłem. W każdym razie rzecz dotyczy problemu tak starego jak stara jest baśń o Jezusie.

Film jest dostępny via Netflix, zaś stoi za nim brazylijska grupa komediowa Porta dos Fundos znana głównie z YouTube’a. Mniej więcej rok temu zasłynęli oni „bliźniaczą” produkcją, gdzie na swój sposób przedstawili przebieg tzw. ostatniej wieczerzy.

Żeby było też jasne i żeby nie było, że twórcy zafiksowani są tylko na chrześcijaństwo, to równie z buta, w mniej lub bardziej atrakcyjny sposób, traktują tych od Buddy, Jahwe, Śiwy i rzecz jasna Allaha.

W skrócie, chodzi o to, że wedle twórców filmu, Jezus to wcale nie był taki znów święty jak nam się wmawia, tylko gej i rozpustnik. Przy okazji też tchórz, bo bał się przyznać starym, że kocha Orlando, wąsatego cherubinka podobnego do [-ocenzurowano-], którego poznał na pustyni. Kiedy go wreszcie przyprowadza do domu, aby mama mogła poznać ukochanego, wynikają z tego mniej lub bardziej śmieszne komplikacje.

Nota bene Maryja w tej historyjce jest uroczą osóbką, mocno uzależnioną jednak od jarania marihuany, z dość swobodnym stosunkiem do seksu. Razem z Józefem planującą w niedalekiej przyszłości otworzyć hotel, zapewne na godziny, co samo w sobie może być kolejnym pomysłem na kolejny film.

Sam bóg ojciec jest zaniepokojony nieco orientacją swojego syna i daje mu – a wszystko dzieje się w 30 urodziny Jezusa – trzy lata czasu, żeby to i owo przemyślał i spróbować wrócić na właściwy kurs i ścieżkę. Niestety, Jezus nie wziął sobie tego do serca i z powszechnie dostępnej baśni wiemy jak to się skończyło i co stało się te trzy lata później. On po prostu nic nie przemyślał, nic nie zrozumiał i za swój homoseksualizm został srogo ukarany.

Można by więc z tego wysnuć wniosek taki, zupełnie odmienny od dotychczas obowiązującego, że pan Jezus nie tyle umarł by zbawić nas wszystkich jak leci, tylko poświęcił się dla zbawienia tych – jakbyśmy dziś powiedzieli – skażonych syndromem LGBT i przez to prześladowanych. To po mojemu zmienia sens i istotę wiary. Wszystko więc, kiedyś na samym początku, źle zostało odczytane. Amen.

To jest być może główne przesłanie filmu. Prawda najpewniej trudna do przełknięcia i budząca kontrowersje o natężeniu zależnym od szerokości geograficznej lub stopnia zamulenia wyznawców. Warto jednak pamiętać, że wiara to żadna tam łatwizna, nikt nie powiedział, że cały czas będzie z górki i z wiatrem, więc czasem trzeba znosić większe lub mniejsze upokorzenia.

Poza tym pamiętajmy, że dziś zawsze gdzieś pod ręką jest pilot, który odcina nas skutecznie od wszelkich bluźnierczych treści. Trzeba tylko chcieć i umieć z niego skorzystać.

Jak na razie najwięcej szumu film narobił w ojczyźnie twórców, czyli w Brazylii, gdzie paręset tysięcy ludzi (mówi się nawet o milionie z hakiem), podżeganych przez zawodowych podżegaczy, podpisuje się pod petycją, żądającą od Netflixa natychmiastowego zaprzestania emisji „skandalicznego filmu„. Jakiś ichni Gądecki albo inny Jędraszewski wezwał nawet do rezygnacji z subskrypcji kanału „w prezencie dla Naszego Pana”. Zdania Pana na temat filmu na razie nie znamy.

W Polsce też można to oglądać, acz przyznam się, że jak do tej pory nie słyszałem – może nieuważny jestem, poprawcie jeśli trzeba – aby budził on społeczny opór a nawiedzeńcy łazili z transparentami po ulicach. Nikt nie napisał też jeszcze listów oburzenia do Netflixa, ale może dlatego, że na razie bardziej jesteśmy zajęci tępieniem polskich obozów, których wedle nas nie było, a wedle niektórych produkcji Netflixa wręcz przeciwnie.

Ale na wszystko być może przyjdzie czas. Bo Polacy po wielokroć przecież udowodnili, że uczucia religijne są im drogie, acz ja z uporem i od zawsze wręcz powtarzam, że nie ma czegoś takiego jak uczucia religijne, jest co najwyżej mniejsze lub większe religijnie upośledzenie. 😈

3 komentarze dotyczące “Nikt nie mówi, że wiara to łatwizna

  1. wujcio

    Cała ta historyjka pokazuje, że nawet TVP ma swoje plusy. U nas oszołomy oglądają TVP, a nie Netflixa i dzięki temu zachowujemy pewien spokój społeczny. Po prostu TVP jest jak odgromnik, wielki ściek kanalizujący różne nawiedzone idee.

    Polubienie

  2. Zbulwersowany katolik

    Czytam i nie mogę uwierzyć, że takie rzeczy Polak wypisuje. Skandal. A w ogóle za takie „filmy” czy „sztuki” to powinni do więzienia wsadzać i to na długie lata. Jeśli coś z tymi bluźniercami nie zrobimy, jeśli nie postawimy im tamy, to całkowicie wejdą nam na głowę. Katolicy, pora powiedzieć nie, uczcie się od muzułmanów.

    Polubienie

    • Katoliku, oglądaj co chcesz, słuchaj tego, co ci się podoba. Nie odmawiaj innym prawa do tego samego.

      Polubienie

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: