POLITYKA

Wina Tuska czy bimber Morawieckiego?

No więc tak… Ledwo ich biomaso droga wybrałaś, a oni już wam jaja w imadło wkręcają i nawet się nie pytają czy boli. Bo przecież ma kurwa boleć! Inaczej by głaskali a nie dokręcali. Ale generalnie z tą akcyzą to dobry pomysł, bo pamiętajcie, że papierosy są do dupy, zaś alkohol ewidentnie szkodzi. Po pijaku podejmuje się zazwyczaj nieracjonalne decyzje, a poza tym wątroba gnije.

Niestety istnieje też poważne ryzyko, że to drenowanie kieszeni, może wzbudzić słuszny gniew narodu w stosunku do partii, która tak nieprzemyślaną prowadzi politykę. Bowiem w ten sposób znacząco podnosi koszty świętowania przez ów naród licznych, wyjątkowo zajebistych i wiekopomnych sukcesów naszej Najukochańszej Ojczyzny, dowodzonej przez Najukochańszego Wodza. Teraz więc w GSie, albo w Biedrze suweren kupi przynajmniej 2 flaszki mniej, a to znacząco może wpłynąć na poziom nastrojów i zniechęcić do świętowania czegokolwiek, zwłaszcza sukcesów rządu.

Rząd to oczywiście jakoś wytłumaczy, stawiam ruble przeciwko złotówkom, że to wszystko jak zwykle będzie wina Tuska, choć przecież gołym okiem widać, że to bimber Morawieckiego.

Spójrzmy na to jeszcze inaczej. Otóż znakomity, z zadowoleniem przyjęty pisowski program z tym „plusem”, przełożył się na wielki sukces polskiego przemysłu spirytusowego, oraz browarów (panie Jakubiak ile pan w tym roku zarobił dzięki 500+?) Dzięki 500+ dzietność w Polsce znacząco spadła, zaś przychody wspomnianego biznesu alkoholowego znacząco wzrosły, o jakieś plus/minus 20 procent. A popyt cały czas rośnie, bo przecież jest co opijać: najdynamiczniejsza gospodarka Europy, najlepiej ściągany VAT na świecie, wspaniale zorganizowana służba zdrowa, gdzie nawet Kaczyński nie musi stać w kolejce.

Czyli rząd zachowuje się tutaj jak rasowy diler narkotyków (bo o silnie uzależniających i śmiertelnie niebezpiecznych narkotykach de facto mówimy), zwiększony popyt wymusza wzrost cen. To zupełnie normalne i zrozumiałe, tak ten narkotykowy biznes się kręci. Przy okazji bezwzględnie wycinając konkurencje, ale to również normalne, przecież chłopcy z Medellin też cięli się między sobą równo. Zresztą mój – zaznaczam okazjonalny, bo chodzi o cele lecznicze – dostawca marihuany zachowuje się podobnie, bo uczy się od najlepszych. Co chwilę odnosi mi akcyzę za niby zwiększone ryzyko.

Będzie więc teraz jak w starym dowcipie:

” – Tato czy będziesz teraz mniej pił? – Nie, ty będziesz mniej jadł”.

Peace! 🕷

4 komentarze dotyczące “Wina Tuska czy bimber Morawieckiego?

  1. w.i.e.s.i.e.k

    Coraz bardziej przychodzi mi na myśl iż ta”podwyżka cen alkoholu” to ukłon w stronę „zatwardziałego elektoratu PIS”
    Bo np takie Podlasie w całej Polsce uchodzi za stolicę bimbrownictwa. Samogon jest tu niemalże jak oscypek na Podhalu/a kto tam zajął pierwsze miejsca?Jest wiec popyt będzie i podaż!
    Pomijam ze to i sprawa patriotyczna
    Co trzeba, żeby wyprodukować samogon?
    Najprostszy znany przepis na bimber to receptura na ” bitwę pod Grunwaldem” (1 kilogram cukru, 4 litry wody, 10 dkg drożdży piekarskich). To „domowy” sposób. Nastawia się to w kadzi, aby fermentowało i czeka nawet do dwóch tygodni. Potem zlewa się płyn z góry, pozostawiając osad i poddaje się destylacji.
    A ze spokojnie i wygodnie „po kosztach” można to robić w każdym lesie i przy źródełku i potoczku, tradycje partyzanckie i ‚żołnierzy wyklętych „podtrzymując władza winna być przychylna tym bardziej gdy na takie „rekonstrukcje „oprócz rekonstruktorów zaprosi się chłopców z WOT no samego Macierewicza.
    Tuszę że chętnych by nie zabrakło I nie zabraknie .
    Dla indywidualistów „z partyzantki miejskiej” zapodaję
    Na stronie bimber.prv.pl znaleźć można przepisy na alkohol z melasy, buraków, gruszek, z cukierków czy… chałwy.
    Na stronie http://www.alkohole-domowe.com możemy z kolei obejrzeć kurs produkcji samogonu ze szczegółowymi ilustracjami.
    Wiec „do broni” elektoracie wszak czymś trzeba i znieczulic przyszłe a i liczne podwyżki cen. innych „fruktów” i usług.
    Nie na darmo nasz „Bard narodowy ” spiewał
    W tygodniu to jesteśmy cisi jak ta ćma,
    W tygodniu to nam wszystko wisi aż do dna.
    A jak się człowiek przejmie rolą, sam pan wisz,
    To zaraz plecy go rozbolą albo krzyż.

    W tygodniu to jesteśmy szarzy jak ten dym,
    W tygodniu nic się nie przydarzy, bo i z kim?
    I życie jak koszula ciasna – pije nas,
    Aż poczujemy mus i raz na jakiś czas

    W Polskę idziemy, drodzy panowie,
    W Polskę idziemy,
    Nim pierwsza seta zaszumi w głowie
    Drugą pijemy.
    Do dna, jak leci,
    Za fart, za dzieci,
    Za zdrowie żony.
    Było, nie było…
    W to głupie ryło,
    W ten dziób spragniony.

    Świat jak nam wisiał, tak teraz nie jest nam wszystko jedno,
    Śledziem się przeje, kumpel się śmieje, dziewczyny bledną,
    Świerzbią nas dłonie i oko płonie, lśni jak pochodnia
    Aż w nowy tydzień świt nas wygoni, no, a w tygodniu…

    W tygodniu, bracie, wolno goisz kaca fest,
    Bo czy się stoi, czy się leży, jakoś jest.
    W tygodniu kleją ci się oczy, boli krzyż,
    A wyżej nerek nie podskoczy, sam pan wisz…

    W tygodniu żony barchanowe chrapią w noc,
    A ty otulasz ciężką głowę ciasno w koc,
    I rano gapisz się na ludzi okiem złym,
    Gdy nagle coś się w tobie budzi i jak w dym.

    W Polskę idziemy, drodzy panowie,
    W Polskę idziemy,
    Nim pierwsza seta zaszumi w głowie
    Do ludzi lgniemy.
    Słuchaj, rodaku,
    Cicho!
    Czerwone maki, serce, ojczyzna,
    Trzaska koszula, tu szwabska kula,
    Tu, popatrz, blizna.

    Potem wyśnimy sen kolorowy, sen malowany,
    Z twarzą wtuloną w kotlet schabowy, panierowany,
    My, pełni wiary, choć łeb nam ciąży, ciąży jak ołów,
    Że żadna siła nas nie pogrąży… orłów, sokołów!

    A potem znów się przystopuje i znów gaz,
    I społeczeństwo nas szanuje, lubią nas.
    Uśmiecha się najmilej ten i ów,
    Tak rośnie, rośnie nasz przywilej świętych krów.

    Niejeden to się nami wzrusza, słów mu brak,
    Rubaszny czerep, ale dusza, znany fakt,
    Nas też coś wtedy dołku ściska, wilgnie wzrok,
    Bracia rodacy, dajcie pyska, równać krok.

    Lewa!

    W Polskę idziemy,
    W Polskę idziemy, bracia rodacy!
    Tu się, psia nędza, nikt nie oszczędza,
    Odpoczniesz w pracy.
    W pracy jest mikro, mikro i przykro,
    Tu goudą spływa,
    Cham lub bohater,
    polska sobotnia alternatywa.

    Gdy dzień się zbudzi i skacowani wstaną tytani
    I znowu w Polskę, bracia kochani, nikt nas nie zgani.
    Nikt złego słowa, Łomża czy Nakło,
    Nam nie bałaknie
    Jakby nam kiedyś tego zabrakło,
    Nie… nie zabraknie…

    Polubienie

  2. berlin342

    Niech pisobiomasa i czrne dranie sie zachleja na smierc.To moze kraj zacznie byc normalny

    Polubienie

  3. Mnie się wydaje, że ich wyborcy i tak akcyzy nie płacą. Kupują cukier, drożdże, ziemniaki i sami sobie rzepkę skrobią, albo zacieśniają braterskie więzi ze wschodem Europy.

    Polubienie

  4. w.i.e.s.i.e.k

    Nitager Alez płacą płacą podatek, a nazywa się on VAT

    Polubienie

Odpowiedz na Nitager Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: