KULTURA&MEDIA

Miłość i miłosierdzie. Ale nie dla widzów

Znudzony nieco opisami pijacko-pirackich wyczynów Czarnego Zawiszy wielkości naparstka, próbowałem znaleźć coś bardziej oryginalnego, coś na swój sposób zaskakującego. No i znalazłem. Temu czemuś na imię Faustyna.

Tak naprawdę to chodzi o film o tej Faustynie, noszący tyleż wzniosły co i banalny tytuł „Miłość i miłosierdzie”, o którym kiedyś, na prenatalnym jeszcze etapie wspominałem. Mam cichą nadzieję, że Prawdziwym Polakom wyhodowanym w rycie chrześcijańskim nie muszę tłumaczyć kim ta Faustyna była. Niekumaci, niechaj sobie poszukają, nie będę wszystkiego podawał na tacy. Wystarczy powiedzieć, że ta Faustyna, z domu Helena Kowalska, to była taka siostra zakonna, która miała widzenia i przewidzenia. Zmarła na gruźlicę i to jest jedyna rzecz której nie przewidziała.

Natomiast co do tego filmu…

Okazuje się że ów film w reżyserii Michała Kondrata, święci triumfy w… USA. Wszedł na ekrany paręnaście dni temu i wedle źródeł starających się bezskutecznie uchodzić za wiarygodnie, wymiata tam na całego. W polu proszę ja was zostawił całą wielkobudżetową produkcję amerykańską i na razie opiera mu się tylko „Joker”. Ale jeszcze tydzień, góra dwa, to i „Jokera” wyrucha. Spokojna wasza głowa.

Z pobieżnej analizy wynika, że triumfy świeci głównie w Teksasie i Chicago, co biorąc pod uwagę specyfikę i proweniencje tamtejszego środowiska, nie jest może aż tak zaskakujące. W Polsce obraz miał premierę w marcu i jak do tej pory nikt o nim nie słyszał. Można powiedzieć, że ten żołnierz poległ nim zdążył załadować karabin.

Reżyser tego filmowego objawienia, czyli Kondrat, to twórca specjalizujący się w tego typu horrorach, gdyż już wcześniej spod jego wprawnej ręki wyszły obrazy „Jak pokonać szatana” (tytuł mówi sam za siebie) oraz „Dwie korony”, poświęcony działalności Kolbego, który swoją drogą też miał objawienia na granicy przewidzeń, choć nieco innego asortymentu niż Faustyna. Po drodze był jeszcze film „Mateo”, ale nie wiem o czym on był i nie chce mi się sprawdzać. Jak widać więc reżyser zaprawiony jest w tego typu bojach, czekamy z utęsknieniem na film o geniuszu Jankowskim.

Przypomina mi się od razu ten niesamowity, niebotyczny wręcz sukces polskiego fresku katastroficznego pod tytułem „Smoleńsk” – mam nadzieję, że ktoś jeszcze pamięta, że coś takiego było – kiedy to wszystkie największe kina świata biły się o niego, a nawet w rocznych kolejkach się ustawiały, by tylko pokazać go głodnym świetnego kina akcji widzom. Sam Quentin Tarantino uznał go swego czasu za jeden z najlepszych filmów katastroficznych wszech czasów, których w życiu nie widział. A nie widział, bo w Los Angeles nie znaleziono kina które byłoby zainteresowane projekcją. No, ale to lewackie miasto, wychowane na tandecie z Hollywood, więc czemu tu się dziwić.

Tym razem nie popełniono szkolnych błędów, bo na pokazy wybrano krainę odwiecznych rednecków, plus zagłębie Grażyn i Januszów na wiecznej emigracji. W każdym razie „Joker” ma chyba przejebane. 🕷

1 komentarz dotyczący “Miłość i miłosierdzie. Ale nie dla widzów

  1. ka-mi-la789

    PrzYwidzenia, nie przewidzenia :). Czy tytułową bohaterkę zagrał wymieniony na plakacie Rysio z Klanu? Urodą i emploi bardzo pasuje. A ja tylko czekam, aż na wiekopomne dzieło zaczną być zaganiane szkolne dzieci (pod karą braku promocji) i żołnierze (pod rygorem degradacji/wydalenia z armii/rozstrzelania, zależnie od stopnia skretynienia i lizidupstwa odnośnego dowództwa).

    Polubienie

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: