Piebiak i nowa Inka na nowe czasy.

Wcale nie hejt jest najśmieszniejszą stroną tej historii, bo hejt jest w tych czasach codziennością i w tym procederze unurzani są wszyscy, od ludzi władzy (ci akurat to opryszki, menele i badziewiaki od pokoleń), po opozycję, plus niezliczone rzesze zwykłych obywateli. W tym i pewnie po części ja.

**

Jest tylko jedno małe „ale”, to tak na marginesie…

Jeśli ja napiszę, że sędzia Piebiak jest przygłupem, a nawet ewidentnym idiotą, no to nic wielkiego jeszcze się nie stało. Jest przygłupem, bo tak postrzegam jego działania i taki obraz pana ministra mi z tego się wyłania. Wolno mi oceniać ludzi po ich czynach i wyciągać z tego wnioski, wypowiadać opinie. Jeśli jednak napisałbym, że sędzia Piebiak jest nie tylko przygłupem, ale – tu podałbym kilka faktów znanych mi dlatego, że mam dostęp do jego tajnej teczki osobowej – no to ciężar tego jest dramatycznie inny.

Poczekajmy przeto jak pana Piebiaka i jego kolegów i wspólników (nie wątpię, że i pana Ziobro), rozlicza kiedyś (?) sądy i skopani sędziowie. Spodziewam się dobrego widowiska.

**

Śmieszne w całej tej historii z pewnością jest to, jak złapani za rękę durnie się tłumaczą. No bo sami powiedzcie, czy człowiek nie uśmieje się do łez jak czyta takie oświadczenie tego Piebiaka?

„W poczuciu odpowiedzialności za powodzenie reform, którym poświęciłem cztery lata ciężkiej pracy, składam na ręce Ministra Sprawiedliwości rezygnację z urzędu podsekretarza stanu (…) Będę z determinacją bronić swojego dobrego imienia, na które pracowałem całe życie. Wnoszę do sądu pozew przeciwko redakcji Onet, która rozpowszechnia pomówienia na mój temat oparte na relacjach niewiarygodnej osoby”.

Dobre imię, deformy… ma facet poczucie humoru. Nie wiem już sam, czy pękać ze śmiechu, czy z rozpaczy. Trzeba być niezłym, kompletnie nieuleczalnym kretynem, żeby coś takiego wymyślić a potem nie wstydzić się tego opublikować.

Wiecie co jeszcze mnie rozbawiło, wręcz tarzałem się ze śmiechu pod stołem? Ta Inka mnie generalnie rozbawiła!

**

Wyobraźcie sobie (wszystko zostało już opisane, więc nawet wyobrażać sobie nie trzeba), że materiały do rozpowszechniania w formie hejtu przekazywali owej „Emi”, lub jak wolicie „Małej Emi” – nota bene żonie sędziego i bliskiego współpracownika Piebiaka (gdzieś miałem zapisane ich nazwisko. Szmydt?) – dwaj dobrozmianowi sędziowie i wysocy urzędnicy ministerstwa sprawiedliwości: Jakub Iwaniec i Arkadiusz Cichocki.

I teraz to co najbardziej bawi… Do kontaktów z kochaną „Emi” – tym żołnierzem dobrej zmiany, jak sama o sobie pisała – przyjęli takie, wedle esbecko-kamińskiej szkoły szyte pseudonimy: „oficerprowadzacy1” i „oficerprowadzacy2”.

Wisienką na torcie zaś jest to, że ona, ta Emi, była dla nich – proszę nie spaść z krzesła – Inką! Tak ja nazywali! („Jesteś niczym Inka, tak samo nieugięta…” – tak do niej pisali w mailach). To niby od Danuty Siedzikówny ps. „Inka”, szeregowej członkini powojennego podziemia i chwilowej bohaterki Polski. To swoją drogą splendoru Emi nie dodaje, bo Inka raczej nie grzeszyła rozumem, więc pytanie czy bardziej to wyróżnienie, czy obraza. W każdym razie sami powiedzcie, jak trzeba mieć nasrane we łbie żeby na coś takiego wpaść?

Czyli reasumując: mamy oto bandyckie działania, z bandyckim rodowodem, wedle bandyckiego sznytu. Tak słodkie, że aż gorzkie. Te za przeproszeniem dziwki, mają poczucie humoru, które nawet mnie zadziwia.

**

I na koniec równie rozbrajający wątek.

Otóż mąż tej Emi – zdaje się, że od niedawna już były – spanikowany mówi teraz, że ona jest chora psychicznie, czyli jebnięta po prostu, a więc niewiarygodna w swoich zeznaniach. To stara sztuczka o wiele mniej wiarygodna niż Emi.

No Kochani, przecież marszałek Kuchciński kiedy – używajmy prostych słów do opisania prostych czynów – pierdolił nieletnią prostytutkę i to się wydało, to też pewnie tłumaczył się najbliższym współpracownikom, że to żadna rozpusta, tylko element sesji terapeutycznej zalecanej mu przez jego osobistego psychiatrę. Miał problemy ze wzwodem (stres, odpowiedzialna praca, codzienne kontakty z Kaczyńskim) więc się leczył, nikt mu tylko nie powiedział, że ta niby klinika, to był zwykły burdel. I to jeszcze ukraiński! Zmanipulowali biednego marszałka!

Za chwilę ze swych czynów wedle tego samego sznytu zacznie tłumaczyć się równie głupio Morawiecki, ale zaczekajmy, jeszcze nie ta pora. (R)

Opublikował/a

Tu jest to samo co w gazetach tylko inaczej. Pewne nieistniejące fakty najprawdopodobniej zostały całkowicie zmanipulowane.

11 myśli w temacie “Piebiak i nowa Inka na nowe czasy.

    1. sobiepansobiepan 21-08-2019 o 12:41
      No co Ty ?
      Rzygać? W czas gdy powinniśmy /wraz z całym suwerenem/ winni być wdzięczni za przyspieszone nauki i obrazowo przedstawienie cytatów pisarzy czy poetów.
      Ekspresowo poznaliśmy a przynajmniej niektórzy co „poeta miał na myśli” pisząc
      „Miałeś chamie zloty róg”
      ak w praktyce wygląda
      „prawo Kalego”
      co to i jak się ją je
      „Dulszczyzna”
      Dlaczego to Rz-plita ma „postaw sukna „i kto i jak ciągnie” jak w praktyce wyglądają „święte krowy” ect ect
      A juz Kochanowskiego
      „Cieszy mię ten rym: „Polak mądr po szkodzie”;
      Lecz jesli prawda i z tego nas zbodzie,
      Nową przypowieść Polak sobie kupi,
      Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi. ”
      Winne być wyhaftowane , przez tak liczne towarzyszące Mateuszkowi a ubrane na ludowo panie ,na wszystkich makatkach wiszących w kuchniach
      .W każdym domu na wsi i mieście.
      Bo jak mówi, nowa a stara” czarna zaraza”
      „Prawda nas/was/wyzwoli” Jamen

      Polubienie

  1. No i co „suwerenie” win- nieś i to w przyspieszonym tempie. oglądnąć wygrzebując gdzieś z archiwów /bo Kurwizja’ wam tego nie wznowi/
    „Trąd w Pałacu Sprawiedliwości“ Ugo Bettiego !
    To ważny tytuł na zawodowej drodze Gustawa Holoubka. W tej sztuce debiutował w Warszawie. Po latach z sukcesem wyreżyserował ją w Teatrze Telewizji
    „To jest obrzydliwy pałac. Prawdziwy labirynt. Obecnie, niestety, nie pachnie tu zbyt ładnie, jakby jakaś zdechła mysz leżała w którymś kącie”
    Leniom którym się nie chce poszukać podsyłam
    https://www.cda.pl/video/280298585

    Polubienie

    1. W.I.E.S.I.E.K. !!! :-)))))
      Pozwolisz W.I.E.Ś.K.U., że jednak pozostanę przy tym moim „odruchu wymiotnym” czyli „rzyganiu” – jak to nazwałeś obrazowo. Nie wypada na łamach gościnnego TABLOIDU od razu „rzygać”. Odruch wymiotny brzmi jak gdyby „trochę ładniej”, chociaż kojarzy się z paskudnymi sprawami. To co się dzieje, a dzieje się niemal codziennie – śmierdzi gorzej niż ta Twoja „zdechła mysz w kącie”. To nie tylko będzie „śmierdziało” – trzeba trochę poczekać – będzie cuchnęło, a jak coś „cuchnie”, budzi od razu „odruch wymiotny”. To tyle „teorii” !!! Trzeba by się pokusić, aby „ocenić całokształt”, a jak oceniać „całokształt” kiedy „rzecz” jeszcze trwa.Myślę, że rozumiesz, co mam na myśli. Ty to jesteś taki „radykał” – od razu brał byś „za łeb”, ale tylko jednego z „aktorów” – ja tam wolał bym, aby zabrać się „po całości”. Przecież ten „facet z pypciami na gębie” nie działał sam i w „próżni” – każdy „wiceminister” ma nad sobą ministra, bo taka jest struktura władzy. Każdy minister też ma swojego „szefa” – to niektórzy nazywają „piramidą władzy”. Sam widzisz – rzecz się trochę komplikuje, ale to tylko „do czasu” – bowiem wszystko ma swój początek i koniec.
      Tak na marginesie – czytałem Twoje komentarze w ostatnich „refleksjach” – masz rację od początku do końca – nic dodać ani ująć !!!!

      Polubienie

  2. P.S. !!! Bardzo dobrze, że „odgrzebałeś” „Trąd w pałacu sprawiedliwości” Ugo Bettiego – mogła by któraś z telewizji (jeszcze niezależnych) spektakl powtórzyć – rzecz staje się aktualna. Hmmmm…..kiedyś „Teatr Telewizji”- mimo, że byliśmy „pod jarzmem i obcym panowaniem” nadawał ciekawe spektakle. Pamiętam jeszcze „Jesienny wieczór” Friedricha Durrenmatta emitowany bodaj w 1959 roku z Jackiem Woszczerowiczem w roli głównej – od tej inscenizacji polubiłem teatr telewizji. Gustaw Holoubek tez tam grał !!!!

    Polubienie

  3. Wielce Szanowny Jahu !!! Redaktorze Naczelny etc.etc.etc. !!!
    Ale się „porobiło” – co ??? Prawie jak „kwadratura koła” – a może jeszcze gorzej !!! Tego nie przewidział nawet panprezes i to bez żadnego trybu !!! Już wyjaśniam o co mi idzie, a co mi wcale nie „idzie”. Gnębi mnie mianowicie połączenie funkcji Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości .Może to za dużo powiedziane, że mnie to „gnębi” – powiedzmy zatem, że mnie to interesuje, a tak konkretnie – co zrobić jak prokurator generalny albo minister sprawiedliwości popełni przestępstwo lub „nie daj Boże” zbrodnię. Czy może ??? A pewnie, że może – bo dlaczego by nie ??? Życie jest pełne niespodzianek, a wszak „nieomylnym” jest podobno tylko papież.KTO KOGO MOŻE WSADZIĆ „DO LOCHU” – gdyby co – czy co ??? I czy to jest „fizycznie” możliwym” ? Chłopi na wsi od lat mawiają – „nie da rady – oba samce”.
    Bo mamy taka oto sytuację – w resorcie ministra sprawiedliwości popełniono przestępstwo – a nawet kilka. Trąbi już o tym cała Polska, a nawet prasa światowa. Zatem PROKURATOR GENERALNY powinien zarządzić śledztwo przeciwko ministrowi sprawiedliwości – tylko jak to zrobić – „oba samce”. Teoretycznie, powtarzam TEORETYCZNIE jest to możliwe – prezes Rady Ministrów może zdymisjonować ministra sprawiedliwości a nawet (bez żadnego trybu) panprezes może zdymisjonować Prezesa Rady Ministrów. Ale , co dalej – STRUKTURA WŁADZY będzie nadal trwała – tak jak TRWA. To jest ta „kwadratura koła” !!!. Teoretycznie mogła by tym się zająć Sejmowa Komisja Sprawiedliwości – czy jak tam ona się nazywa lub Sejmowa Komisja Specjalna, ale Sejm jest już „na wylocie” – pakują walizki.Według polskiego prawa – skoro stwierdzono publicznie popełnienie przestępstwa ( a może zbrodni) – BEZZWŁOCZNIE powinno być wdrożone śledztwo – tylko kto ma to wdrożyć ??? I przeciwko komu ???

    Polubienie

    1. Wielce Szanowny Jahu !!! Wcale nie musisz mi odpowiadać – ja zadałem tylko takie „retoryczne” pytanie. Samo „życie” powinno to rozwiązać – przy najbliższych wyborach. NO coś trzeba zrobić, bo narobimy sobie jeszcze większej biedy !!!

      Polubienie

  4. Jak by było mało tych nieszczęść – na Giewoncie rypnął piorun – skutki są KATASTROFALNE, ŻE TEŻ ŻADEN POLSKI UCZONY nie przewidział – metalowy krzyż na Giewoncie „przyciąga” pioruny, a te zabijają ludzi. Zwyczajne „prawo fizyki”. A może to są jakieś „znaki” ???

    Polubienie

    1. Gdybys widział te tłumy, te kolejki ,by tylko wejść na Giewont /nikogo nie słuchające,ze jest niebezpiecznie ze idzie deszcz a za nim i burza/
      .”Bo ja poł Polski przejechalem by moc sie pochwalic selfie z Giewontu/”
      To i tak nie jest to zbyt wiele, zważywszy natężenie ruchu turystycznego oraz liczbę burz.
      Na „nagrodę Darwina” trzeba sobie zapracowac.Nieprawdaż?

      Polubienie

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.