duperele EXTRASY

Oni przecież są tacy wiarygodni

Spiski i szukanie wszędzie spisków to jakby nie moja specjalność, ale sprawa tego Kosteckiego naprawdę jest zastanawiająca. Trzeba więc czym prędzej wyjaśnić, przed czym mam wrażenie broni się  prokuratura, jak można się powiesić będąc w pozycji absolutnie horyzontalnej. Tak cichutko i niepostrzeżenie pod kocykiem, i  na dodatek w celi wieloosobowej. A jeśli nawet można, to kto w tym pomógł. 

**

Nie wiem ilu jest w sumie naiwnych, którzy wierzą, że samobójstwo Kosteckiego to… samobójstwo. Mam wrażenie, że poza chodzącymi na krótkiej smyczy prokuratorami, nie wierzy w to nikt! Podobnie jak w dwa poprzednie samobójstwa (właśnie w Rzeszowie odnotowano trzecią, nieudaną tym razem próbę), ludzi związanych z ujawnianiem tej samej burdelowej afery. Przyjmijmy jednak, że były to samobójstwa przez przypadek. Goście chcieli na sznurze powiesić dopiero co wyprane gacie a nieszczęśliwe sami się powiesili.

Oczywiście że z jednej strony to nie ma czego a w zasadzie kogo żałować, to były męty, mendy i bandziory, ale z drugiej strony to zastanawiające jak ludzie władzy i powiązani z ludźmi władzy, bronią swojej prywatności i dbają o to, aby pewna wiedza pozostała tylko w kręgu najbliższych znajomych, najlepiej zdeponowanych sześć stóp pod ziemią.

**

To że Kosteckiemu ktoś ulżył w niedoli egzystowania w realnym świecie, mogą bezwzględnie wskazywać owe dwa ślady na szyi, które zdaniem prokuratora, tego robiącego jeszcze w celi wstępne oględziny zwłok,  „przypominają ślady powstałe w wyniku wkłucia igły”. Kiedy mniej więcej dwa dni później zrobiono sekcję, ślady te przestały być istotne.

Teraz od prokuratury słyszymy, że nie było się czym zajmować, bo te dwie maleńkie dziurki to ślady po… ugryzieniu owadów. No pięknie. A jak jeszcze dołożymy do tego info, że  rozwikłaniem sprawy zajmuje się niedoświadczona kompletnie pani prokurator, która za przeproszeniem ma problem z trafieniem palcem między własne nogi, no to rodzą się słuszne podejrzenia, że mamy do czynienia z próbą rozwiązania sprawy, która z założenia ma pozostać nierozwiązaną. 

Mogę się założyć, i w sumie pewnie niewiele zaryzykuję, że jutro, najdalej pojutrze, prokuratura ustami tejże zielonej pani prokurator, albo rzecznika prokuratury, zakomunikuje nam, że sine ślady na szyi Kosteckiego, to wcale nie są ślady po powieszeniu, tylko efekt zbyt ciasnego kołnierzyka od koszuli, który Kostecki z lubością i uporem dopinał. Taki elegancki był i perfekcyjnie dbał o swój wygląd.

Gość zaś generalnie to umarł na zawał serca, bo się przestraszył myszy, która wlazła przez okno i dobierała się jebana do jego sera. Kostecki obudził się w nocy, zobaczył tę mysz, więc ze strachu nakrył się kocem i zszedł biedak na zawał. Koniec kropka. No mówię wam, tak to się wszystko skończy. 

A już do pustego śmiechu doprowadza mnie deklaracja pana wiceministra od sprawiedliwości Michała Wójcika, że jakoby „Prokuratura i Służba Więzienna profesjonalnie wyjaśniają wszelkie okoliczności samobójstwa Dawida Kosteckiego. Opinia publiczna jest na bieżąco informowana. Apeluję o odpowiedzialność do tych, którzy wykorzystują te sprawy do siania zamętu”.

Choć z drugiej strony, wiecie co, ja mu nawet wierze. Oni przecież są tacy wiarygodni!  (R)

REKOMENDOWANE:

8 komentarzy dotyczących “Oni przecież są tacy wiarygodni

  1. sobiepansobiepan

    Wielce Szanowny Jahu !!! Redaktorze Naczelny etc.etc.etc. !!!
    Rzeczywiście sprawa ta „śmierdzi” i ukazują się komentarze na ten temat na wielu portalach internetowych oraz w prasie drukowanej. Jak sadzę – mecenas Giertych, który na zlecenie rodziny zajął się tą sprawą doprowadzi do ponownej sekcji zwłok. Jednak mogą być z tym pewne problemy. W przypadku, gdyby ktoś „pomagał” temu Kosteckiemu w popełnieniu samobójstwa, to zapewne użył by najpierw zastrzyków obezwładniających. Pamiętasz aferę z roku 2002 w Łodzi z „łowcami skór” – tam „sanitariusze” używali zastrzyków z PAVULONU, który powoduje całkowity bezwład ciała (stosuje się go np.przy intubacji pacjenta). Problem w tym, że aby go wykryć w badaniach pośmiertnych, należało by te badania podjąć bezzwłocznie, bo Pavulon po około 1 godzinie ulega całkowicie rozkładowi w ciele delikwenta. Być może są jakieś metody dokonania analizy laboratoryjnej, ale wujek Google o tym nie pisze. Są też jeszcze inne środki odurzające. Niewiarygodnym jest to, ze „delikwent” mógł to sobie ewentualnie zrobić sam a dopiero potem zawinąć się w koc i spokojnie powiesić. Musiała by zostać strzykawka, bo to od niej są chyba te dwa nakłócia na karku (dlaczego akurat na karku a nie na szyi ?).. Drugi dylemat dla „kryminologów” – jest duża różnica w wyglądzie ciała osoby powieszonej oraz osoby uduszonej (na leżąco). Nie będę tutaj pisał o takich „makabrach” – kto chce niech sobie szuka w Wiki. Tak czy owak – jeżeli to było morderstwo – jest to dp wykrycia przez biegłych, ale dobrych biegłych. Moje największe zdziwienie budzi fakt, że mogło do tego dojść w wieloosobowej celi więziennej i nikt nic nie widział, ani nie słyszał, a kamery monitoringu nie działały – akurat wtedy !!! Nadto, dokładne badanie „naklóć” na karku Kosteckiego powinno dać odpowiedź czy to była igła lekarska, czy żądło owada. Jestem ogromnie ciekawy, które to owady latają nocy po więzieniach i żądlą „bogu ducha winnych więźniów. Jakaś ćma to by się mogła napatoczyć, ale szerszeń albo osa – nigdy w życiu. Poczekajmy co się z tego „wykluje” – pewnie coś paskudnego.

    Polubienie

    • sobiepansobiepan

      P.S. Mój znajomy „diabełek”, co go to mam za kołnierzem podpowiada mi, że „wszystkim” więźniom można dodać do wieczornej kawy – tabletki nasenne” na dobre spanie. Stosują do tego jakieś związki bromu. Podobno kiedyś było to popularne w wojsku – aby wojsko się nie buntowało (po mustrze) – walono do porannej kawy bromek i było spoko …spoko….No więc jak dali coś „na spanie” tym innym więźniom – mogło się wydarzyć, że nikt nic nie wie.

      Polubione przez 1 osoba

  2. w.i.e.s.i.e.k

    sobiepansobiepan 14-08-2019 o 13:41
    Fachowcy powiadają .
    Gdy wiezień chce popełnić samobójstwo wpierw studiuje i obserwuje zachowanie wspołuwiezionych,siedzących z nim w celi.Ich spostrzegawczość czy „twardość” snu” Monitoring celi czy korytarza.Czas i częstotliwość „lipowanie klawisza” ect. I to wymaga czasu.Wiec samobójstwa więźniów w większości odbywają się w wiezieniach w ktorych długo siedzą.Nigdy zaś w celach zaraz po przeniesieniu,do innego wiezienia.
    Wątpliwości budzą tez same komunikaty.Ponoć się powiesił zawieszając pętle na łóżko nad nim, sek w tym ze jego „wyro” było na samej gorze.Od taka mala „pomyłka”
    PS
    „Podobno kiedyś było to popularne w wojsku – aby wojsko się nie buntowało (po mustrze) – walono do porannej kawy bromek i było spoko …spoko…”
    Tak rozmawiali dwaj 70 latkowie wspominając wojsko.I dziwili się po co te koszty gdy ten”brom” zaczął działać dopiero po 70 tce.

    Polubienie

    • sobiepansobiepan

      W.I.E.S.I.E.K. !!!
      Nie jestem ekspertem od więziennych samobójstw, to i nie przytaczam żadnych argumentów „pro” lub „contra”. Na studiach prawniczych trochę zapoznałem się z kryminalistyką i laboratoryjnymi metodami wykrywania przestępstw. Od tego czasu techniki kryminalne zrobiły szalony postęp w badaniach naukowych – czasami trudno to sobie wyobrazić. Moim zdaniem – wszystko zależy od WOLI decydentów, czy „grzebać” w tej sprawie, czy omijać z daleka – bo brzydko pachnie.No i dla dziennikarzy jest to „kąsek” do kariery. Tak czy siak – coś musi być „na rzeczy”, bo zbyt dużo szumu wokół tej sprawy, a wiesz co powiada przysłowie – nie ma dymu bez ognia. A tutaj „kopci” !

      Polubienie

  3. sobiepansobiepan

    Czytam właśnie na portalu Onetu, że Prokuratura nie wyraziła zgody na drugą sekcję zwłok – na wniosek rodziny i mec.Giertycha. To jest bardzo ciekawy przypadek. Wątpię aby Giertych na tym poprzestał, to „charakterny adwokat”. Uzasadnienie odmowy Prokuratury też jest dość kuriozalne – „nie bo nie”. No to poczekajmy co będzie dalej !

    Polubienie

  4. Anonim

    Kiedyś były takie kradzieże w pociagach. Wpuszczali jakiś gaz do przedziału i wszyscy zasypiali. Budzili sie okradzeni i nic nie pamietali

    Polubienie

  5. Anonim

    kiedyś były takie kradzieże w pociągach. Do przedziału wpuszczało się jakiś gaz i wszyscy zasypiali. Budzili się okradzeni (niepowieszeni). Nic nie pamiętali…Wiem, bo męza mojej szefowej tak okradli…
    Jeśli byłby jakiś gaz w płucach, to podczas sztucznego oddychania, które robili strażnicy denatowi, zostałby usunięty z płuc i sekcja nic nie wykaże. Może jakieś bardzo dokładne badania toksykologiczne? Zresztą chyba podczas sekcji nie analizuje sie gazu w płucach…

    Polubienie

  6. Pingback: Oni przecież są tacy wiarygodni — TABLOID ONLINE – komp13

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: