HISTORIA

Pomnik sukcesu może nie odnieść sukcesu

Mieszkańcy warszawskiego Placu Na Rozdrożu mówią, że od sukcesów, tych prawdziwych i wyimaginowanych, to już ich głowa boli i zamiast kolejnego pomnika sławiącego kolejny sukces lub bohatera, chcieli by jednak tę odrobinę zieleni i spokoju, żeby po wszystkim, po celebracjach i rozgonieniu biwakujących tu często faszystów, nazioli i zwykłych pojebów, trochę w spokoju odetchnąć. Mówią nawet dosadniej, że mają tych pomników po kokardę i nie chcą już żadnego innego, zwłaszcza że pod ten kolejny pomnik ma być zaanektowany skwerek z fontanną, będący od lat wizytówką placu.

**

A ten planowany pomnik – którego projektu nota bene nikt jeszcze nie widział – ma być nie byle jaki, bo sławiący epokowy sukces Bitwy Warszawskiej z 1920 roku. Ma być i chuj i żadne protesty mieszkańców w tym nie przeszkodzą. Bez dyskusji proszę, przynajmniej tak wynika z ostatnich ustaleń. Bo w grę wchodzą inne racje, narodu i ojczyzny, i nikt nie będzie się przejmował jakąś oszczaną przez psy fontanną.

Tego, że bitwa była wielka a wydarzenia znaczące, nikt nie kwestionuje. Ale prawda jest też taka, że pomnikowo to ta akurat okolica zasyfiona jest już całkiem nieźle. W bliskim sąsiedztwie siebie stoją bowiem i pomnik antysemity Dmowskiego i socjalisty Ignacego Daszyńskiego i – na dniach – Wojciecha Korfantego (być może coś lub kogoś pominąłem, proszę o ewentualną korektę). W tej sytuacji jedna krosta więcej nie powinna robić szczególnej różnicy. A jednak robi, bo wielka ona i na samym środku dupy, że tak powiem.

Samorzutnie sformowany „komitet protestacyjny” ma za złe władzom samorządowym, że próbują wcisnąć coś w miejsce, w którym upchnąć nic już się nie da, że niszczą przy okazji unikalną i charakterystyczną dla tego miejsca infrastrukturę. A przede wszystkim, że robią to na chama, na duś i na rympał, bez jakichkolwiek konsultacji.

„Odnieśliście się Państwo z całkowitym lekceważeniem do naszych próśb o niedopuszczenie do takiej lokalizacji pomnika. Nie uwzględniliście ani racji historycznych, ani względów urbanistycznych, zlekceważyliście problemy ekologiczne” – piszą przedstawiciel protestującego komitetu. I dodają, że władza jak chce to niech sobie czci tę bitwę, ale dlaczego akurat czczona ma być tutaj? Jest tyle wspaniałych, godnych miejsc w Warszawie, gdzie na stulecie bitwy może nawet stanąć i sto pomników (plus Łuk Pietrzaka) a oni z jakiś niezrozumiałych powodów uparli się na ten akurat plac.

Nic do końca nie jest jeszcze ponoć przesądzone, ale po mojemu, to jest przesądzone, a komitety protestacyjne ile by ich nie było, mogą sobie pisać do woli, choć zdaje się nie ma woli, żeby wysłuchać ich woli.

I doprawdy trudno mi odpowiedzieć co się stało, a przede wszystkim komu padło na mózg, żeby ten pomnik stawiać akurat tutaj. I jestem wręcz pewien, że jak dopną swego, to zamiast pomnika wdzięczności i zgody, stanie kolejny pomnik niezgody, kolejny – jak tu mówią – „jebany pomnik” na który patrzeć się będzie z obrzydzeniem. Nie wierzycie? To idźcie nas Plac Piłsudskiego (ponoć od 2020 już Plac Kaczyńskiego).

5 komentarzy dotyczących “Pomnik sukcesu może nie odnieść sukcesu

  1. w.i.e.s.i.e.k

    Gdy modne sie stały „pielgrzymki rocznicowe”od pomnika do pomnika gdzie są składane wieńce i kwiaty no i okolicznościowe przemowy/A takie chyba były jeszcze „za Komorowskiego”/
    Gdy ma sie „wodza” któremu zaczynają nawalać kończyny dolne, a który musi a to musi „w te rocznice” coś mądrego pod takim pomnikiem powiedzieć.By elektorat znów doznał wzwodu.
    To co bys zrobił gdybyś był czynownikiem ?”Ckał” jeden obiekt przy drugim by „wódz” jakoś się od jednego do drugiego tarabanił.
    Samochodem głupio! Na wózku inwalidzkim ? Toz to dla opozycji /i suwerena/widomy znak spadku sił witalnych.I wstępująca nadzieja „ze już niedługo”
    /można w lektyce ale widać jakoś służba na to nie wpadła/
    I oto”tajemnica wiary.”przynajmniej wg mnie.
    A „że robią to na chama, na duś i na rympał, bez jakichkolwiek konsultacji.” Bo zostali przyzwyczajeni by lekceważyć bo widza ze „suweren”czasem zaprotestuje,czasem podskoczy a potem mu się odechciewa
    No to cie „bedziem cyndolic”.Nasze sprawa jest najważniejsza” Nasze dieło prawoje”

    Polubienie

  2. pablobodek

    Chyba coś pokręciłeś Revelu – nie było żadnej Bitwy Warszawskiej, ale był CUD NAD WISŁĄ!
    Dlatego musi stanąć pomnik księdza cudotwórcy, albo nawet Bazylika Cudu Nad Wisłą, jako dziękczynienie dla Królowej Polski. Król Wszechświata nie był jeszcze wtedy Królem Polski

    Polubienie

    • sobiepansobiepan

      PABLOBODEK !!! TAK – masz rację, NIE BYŁO ŻADNEJ BITWY WARSZAWSKIEJ. W Warszawie nie padł ani jeden strzał podczas owej bitwy (13 – 20 sierpnia 1920 roku). Bitew było kilka – nad Wieprzem, pod Radzyminem i w tych okolicach. Ale jak by to brzmiało na kartach historii – BITWA NAD WIEPRZEM – przyznasz, że nie bardzo. Albo BITWA POD RADZYMINEM – też nie bardzo, chociaż trochę ładniej !!!
      Wymyślono więc BITWĘ WARSZAWSKĄ. Jak na owe czasy – była to dość duża bitwa a właściwie kilka bitew. Sporo się działo po obydwu stronach frontu. NASZYM się powiodło, bo zdobyli „ruską” radiostacje wojskową i rozszyfrowali „ruskie szyfry i rozkazy bitewne Tuchaczewskiego a nawet „zagłuszali” ruskie radiostacje sztabowe w Mińsku – to fakt historyczny. Ale bili się też lepiej od „ruskich”.
      Inny kłopot HISTORYCZNY – w dniu rozpoczęcia bitwy – 12 sierpnia – Józef Piłsudski, jako Naczelnik Państwa i Naczelny Wódz złożył PISEMNĄ DYMISJĘ z tych funkcji – na ręce ówczesnego premiera – Wincentego Witosa. Wojskami Polskimi dowodził gen.Tadeusz Rozwadowski – Szef Sztabu Wojska Polskiego. To ON opracował dwa rozkazy (nr 8358/III i nr 10.000/III) na podstawie których bitwa się rozpoczęła i była kontynuowana. Premier Witos nie przyjął dymisji J.Piłsudskiego – dlatego musiał on 15 lub 16 sierpnia powrócić do Sztabu. Ze strony polskiej – najbardziej zasłużeni w tej Bitwie – obok gen.T.Rozwadowskiego, byli gen.Haller, gen.Władysław Sikorski i… gen Rydz-Śmigły, ale inni generałowie też „mężnie stawali”, jak choćby gen.Dowbór-Muśnicki. Po Bitwie i w ciągu kilku następnych lat, wielu wypinało pierś do medali i chwały. Prawdziwi zwycięzcy popadli w „niełaski” – zwłaszcza po przewrocie majowym. Jedynym wodzem ogłoszono J.Piłsudskiego. Jak ich potraktowano -możesz sobie przeczytać – choćby w Wikipedii. Krótko po Bitwie wymyślono „CUD NAD WISŁĄ” i wszystkie zasługi zwalono na „Panaboga” i zdaje mi się „księdza Skorupkę”. Nie chce mi się „grzebać” w tych historiach, ale niewątpliwie „CUD NAD WISŁĄ” jakoś tam pogodził Polaków – jedynym zasłużonym został „król Polski”. Włosi powiadają – TUTTI QUESTO – TO WSZYSTKO !!!

      Polubienie

  3. Może nie będzie tak źle. Gdzieś tam , chyba na początku ub.roku w narożniku Kopernika i Świętokrzyskiej uroczyście odsłonięto tablicę informującą, że w tym miejscu w stulecie odzyskania niepodległości stanie pomnik Solidarności. Stulecie minęło, pomnika nie ma a tablica nadal stoi. Więc może i tu będzie podobnie.

    Polubienie

  4. sobiepansobiepan

    P.S. – coś nam pozostało z „tamtych lat” – taki jeden też „wielce się zasłużył” – gdyby nie on, to hoooo…hoooooo…. byli byśmy daleko w lesie !!!

    Polubienie

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: