Legutko wyautowany w Vermont

Świat zszedł na psy i nie potrafi docenić Polaków. Zwłaszcza tych wybitnych. A jeśli ktoś uważa że profesor Ryszard Legutko nie jest wybitnym Polakiem niechaj pierwszy podniesie rękę, albo nawet rzuci kamieniem.

Miało być sympatycznie, przynajmniej takie były zapewnienia. Młodzież – mówiono – jest chłonna wiedzy, otwarta na świat, na ludzi, na nowe trendy, tolerancyjna. I właśnie do takiego środowiska – Middlebury College w stanie Vermont – wybrał się z wizytą duszpasterską wspomniany przed chwilą Legutko. Miał wygłosić wykład na temat totalitaryzmu.

Kiedy wszystko wydawało się być zapięte na ostatni guzik, nagle okazało się, że wykładu nie będzie. Bo tamtejsza młodzież może i jest tolerancyjna, ale są granice gdzie tolerancja się kończy.

Studenci wspierani przez znaczną część wykładowców, powiedzieli „stop”. Na naszą uczelnię nie mają wstępu ludzie z takimi poglądami jak ten Polak Legutko. Ksenofobom, homofobom i rasistom mówimy zdecydowane NIE! I Mr Legutko, fuck out! Więc, albo ten pożal się boże wykład tego pożal się boże „filozofa” zostanie natychmiast odwołany, albo zrobimy taki kipisz jakiego uczelnia jeszcze nie widziała. No jak myślicie, co zrobił pan rektor? Grzecznie acz stanowczo podziękował filozofowi z Polski. Może w Bangladeszu będzie chciał go ktoś słuchać.

Plotka mówi, że „wykład” się jednak odbył, ale w jakiejś na chybcika wynajętej salce około katechetycznej, z udziałem zdaje się 10 osób, raczej przypadkowych i nie studentów. To krzepiąca wiadomość o tyle, że Legutko nie leciał do tej Ameryki po próżnicy, że dieta się zwróci a i pewnie honorarium jako tako będzie się zgadzać.

Podsumowując…

W całej tej akurat historii z Legutką (pamiętajcie, że jakiś czas temu wpierdol w sądzie spuściła mu trójka licealistów), nie chodzi o to, że profesor głosi poglądy konserwatywne, bo te są dopuszczalne, tylko o to, że są to poglądy ksenofobiczne.

Nic więc dziwnego, że młodzi ludzie z uczelni, nie życzą sobie wykładów takiego pana, bo nie chcą słuchać faceta o średniowiecznych poglądach, całkowicie oderwanych od rzeczywistości. Są ostatecznie w swoim domu i mają prawo decydować, kto siada przy stole, kto do nich mówi i o czym mówi, oraz czy rzyga pod stół, czy może wprost do talerza.

To co boli (oj kurwa jak boli!) to coraz bardziej widoczny, w coraz większej ilości miejsc, całkowity brak szacunku dla najcenniejszych okazów naszej narodowej elity, dla intelektualistów i autorytetów, o których niektórzy nawet coś tam słyszeli, ale których w zawiązku z tym nie chcą widzieć na oczy, nie mówiąc o słuchaniu.

A jeszcze bardziej boli fakt, że dzieje się to wszystko na podwórku naszego domniemanego sojusznika, co wskazywać może niestety, że nawet ów „sojusznik” ma nas za idiotów, zaś intelektualistów dobrej zmiany uznaje za towar wysoce szkodliwy, być może nawet niebezpieczny dla zdrowia i życia. Chamy i niewdzięczniki! A pomyśleć, że my z takim zapałem wylizujemy im dupsko.

A na drugi raz jak Legutko będzie leciał do Stanów, to pewnie rozsądniej wybierze słuchaczy swojego wykładu. Chłopcy z Ku Klux Klan powinni być zainteresowani. (R)

Opublikował/a

Tu jest to samo co w gazetach tylko inaczej. Pewne nieistniejące fakty najprawdopodobniej zostały całkowicie zmanipulowane.

8 myśli w temacie “Legutko wyautowany w Vermont

    1. MIAZO !!! :-))))))) Eeee…..tam…..zaszalej sobie. Jak nauczał św.Franciszek – raz do roku – wolno !!!

      Polubienie

  1. Legutko to prawacki pajac. Amerykanie słusznie mu zasugerowali, żeby spierdalał. Następny prezydent USA powie też Jarkowi, żeby poszedł się jebać do klozetu. Chodzi o amerykański klozet, czyli szafę. I niech już z niej nie wychodzi.

    Polubienie

  2. Żaczki pilnie studiujące marksizm-leninizm na Middlebury College rozsławiły nazwę tej uczelni na całym boszym świecie. Nic dziwnego, że znany masochista i w swoim mniemaniu prowokator Legutko zapragnął skonfrontować się z tą progresywnie żywiołową młodzieżą. Niestety nazwisko naszego rodzimego znawcy Platona niewiele mówi tamtejszym „studentom” (podobnie jak postać samego Platona), więc nie doczekał się nobilitującego łomotu podobnego do tego jaki tamtejsza brać akademicka spuściła miejscowej lewicującej pani profesor nauk politycznych, którą pomyliła z Charlesem Murrayem wskutek dosyć powszechnie występujących pośród tamtejszych „studentów” wad rozwojowych. Mnie jednak osobiście znacznie bardziej interesuje jak tamtejsi „studenci wspierani przez znaczną część wykładowców” przyjęli piąte z kolei zwycięstwo Bibiego w wyścigu do fotela premiera Izraela? Sądzę, że tamtejsi so-called conservative students powinni zaprosić Bibiego z odczytem o historii i przewodniej roli syjonizmu do Middlebury. Kilku dobrze wyszkolonych agentów żydowskiego secret service’u mając pełną świadomość, że „młodzi ludzie są ostatecznie w swoim domu i mają prawo decydować, kto siada przy stole, kto do nich mówi i o czym mówi, oraz czy rzyga pod stół, czy może wprost do talerza” spuściłoby im modelowy i jak zawsze nienagannie progresywny wpierdol.

    Polubienie

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.