EXTRASY NIENAWIŚĆ

Notre Dame w chaosie postmoderny

Niespodziewana raczej i porządna podjarka paryskiej katedry Notre Dame, oprócz zaskoczenia i smutku, wywołała przy okazji falę niezliczonych komentarzy. W niektórych przypadkach komentującym mogli by oczywiście pomóc lekarze, ale jakże dużo jest takich przypadków, gdzie lekarze będą jednak całkowicie bezradni.

Żeby oddać ten kato-psychiatryczny zwłaszcza klimat, zacytuję fragmenty jednego z najciekawszych wystąpień, w doborze argumentów na tyle charakterystyczny, że wręcz reprezentatywny. Autor to nieźle znany w środowiskach psychiatrycznych ksiądz i profesor (tak, to nie żart) Paweł Bortkiewicz.

POŻAR KATEDRY W NOTRE DAME TO ZNAK PALONEJ WIARY KTÓRA OBOK SPALONEGO ROZUMU WYZNACZA PRZESTRZEŃ NASZEGO CHAOSU POSTMODERNY

Zacznijmy od „warstwy symbolicznej” tego pożaru, bo wedle Bortkiewicza kościół zjarał się nie ot tak sobie przez przypadek i dla jaj powiedzmy, ale dlatego, że taka była wola najwyższego, który wzniecając ten pożar chciał nas przed czymś ostrzec, być może zganić a nawet ukarać. Tę symboliczną właśnie warstwę barwnie uzasadnia nasz łże-profesor.

„Kiedy kilka lat temu tsunami w Indonezji pochłonęło ogromne ofiary, byli wśród nich w dużej mierze zwolennicy „turystyki seksualnej” z Europy Zachodniej, głównie z Niemiec. Kiedy klęska żywiołowa zniszczyła Nowy Orlean, niewielu chyba myślało o tym, że ta klęska dotknęła miasto – symbol swoistej kultury seksualnej. Kiedy inna klęska dewastowała Nepal, nie było popularne wskazywanie, że Nepal stał się centrum światowym „macic w leasingu”, czyli matek surogatek. Odwykliśmy od myślenia przyczynowo-skutkowego, od poszukiwania sensu zdarzeń. (…) Pożar katedry w Notre Dame to znak palonej wiary, która obok spalonego rozumu wyznacza przestrzeń naszego chaosu postmoderny”.

Jasno z dowodu wynika, że teraz przyszła kolej na Francję, o ona właśnie dotkliwie dość została ukarana za swoje grzechy, za laickość państwa, za Sodomę i Gomorę, za całokształt, za wyprowadzenie boga za próg, do piwnicy, bez prawa wstępu na pokoje. A ten bóg co prawda nie rychliwy jest, ale jak widać sprawiedliwy, dał Francji ostatnie ostrzeżenie, pogroził paluchem i by wzmocnić przekaz zjarał im katedrę. Co ciekawe, mógł skubaniutki zjarać powiedzmy jakieś centrum handlowe, jakiś rozwiązły klub, muzeum wrednej sztuki, lub coś w tym rodzaju, ale nie, on uwziął się na kościół. Ciekawe dlaczego?

Idźmy dalej tropem tego pożaru, śledźmy myśli „intelektualisty” w koloratce.

„Pożar jest w tym przypadku istotnie pewnym symbolem. Dotyka kościoła, ale wielu komentatorów zwraca uwagę wyłącznie na charakter zabytkowy obiektu, ubolewa się nad symbolem kultury francuskiej, europejskiej, a jednocześnie przemilcza skrzętnie, że ten symbol jest par excellence chrześcijański, katolicki. To bardzo wymowne. Tak, jak wymowne jest to, że katedra Notre Dame jest własnością państwa, a Kościół we Francji jedynie ją dzierżawi. Mnie zdumiewa także i to, że pośród głosów komentarzy brakuje głosów hierarchów Kościoła we Francji. Wypowiadają się ludzie z zupełnie innej kultury, innej cywilizacji, jak prezydent Macron, natomiast brakuje znaku solidarności samej wspólnoty katolików francuskich. To dodatkowo boli…”

No i tu Bortkiewicz się zaplątał, bo oni jednak dali głos. „Notre Dame odżyje, chce tego Matka Boża”, powiedzieli zgodnie hierarchowie z całego świata i oświadczyli, że rozpoczynają szturm modlitewny, bo tylko żarliwą modlitwą można odbudować katedrę. To jest ten największy, najwartościowszy wkład, który oni mogą wnieść. Nowy dach będzie więc z modlitwy a iglica ze zdrowasiek!

Niestety, w oświadczeniu hierarchów ani słowa nie było o euro, którym to euro zapewne lepiej by wsparli odbudowę niż tylko samą modlitwą. Więc jeśli chodzi o kasę to cicho sza, żadnego przekazu słownego, żadnego przekazu bankowego. Panie Bortkiewicz, proszę przeto łaskawie nie pierdolić, hierarchowie dali głos, mocny głos, choć niestety, jak to zwykle u nich bywa, zabrakło przelewów na konto.

I na koniec jeszcze o tej „palonej wierze„, co jest efektem „chaosu postmoderny„, co wyklucza boga z przestrzeni publicznej.

„W chwili pożaru katedry w Paryżu wracałem z Amsterdamu. Przez kilka godzin popołudniowej wędrówki w centrum miasta nie mogłem wejść do kościoła i pokłonić się Chrystusowi Panu. Katedra była zamknięta od godz. 15.00. Jeden z kościołów w dzielnicy Haarlem okazał się być apartamentowcem, drugi przy centralnym placu Dam jest galerią, w której aktualnie prezentowana jest wystawa World Press Photo. Inny, najstarszy budynek w mieście, od czasów reformacji przestał być w rękach katolików, w tej chwili jest jakimś ośrodkiem dla artystów. (…) Wspominam o tym, bo pierwszym niewątpliwie narzędziem kontry tej dewastacji wiary i katolickiej kultury musi być modlitwa i świadectwo życia. (…) Niestety, w ostatnich latach mamy na Zachodzie nominacje hierarchów, którzy bardziej dbają o poprawność polityczną i hołdują tolerancji, niż są świadkami Chrystusa”

No źli chłopcy źli… zamiast być świadkami Chrystusa, wolą ruchanie dzieci. Co za czasy, postmoderna jak nic! Zaś co do Bortkiewicza… no cóż, przypadek beznadziejny, nieuleczalny. Zjeb w koloratce po prostu. (R)

16 komentarzy dotyczących “Notre Dame w chaosie postmoderny

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: