Herr Flick od kultury. Ofiara wyklętyzmu

Wyklętyzm jest ciężką chorobą, z której niesłychanie trudno walczyć, bo nie ma na nią skutecznego leku. Eutanazja jest w Polsce na razie niedopuszczalna, więc trzeba z tym jakoś żyć, a chorych otaczać opieką mimo, że strasznie się męczą a nawet cierpią.

 

Jeden z zainfekowanych Jarosław Sellin (nasz Otto Flick od narodowego dziwactwa) majaczy:

„Pomnik Witolda Pileckiego powstanie w Gdańsku – niezależnie od tego, czy władze miasta będą w tym przeszkadzać czy nie. Nie ma lepszego bohaterskiego symbolu z czasów II wojny światowej. (…) Dla wszystkich powinno być oczywiste, że człowiek, który walczył w kampanii wrześniowej, potem w konspiracji, potem dobrowolnie dał się złapać, żeby dać się zamknąć w obozie koncentracyjnym Auschwitz Birkenau, żeby dwa lata później z niego uciec i opowiedzieć światu, co tam strasznego się dzieje, a potem był żołnierzem wyklętym zamordowanym przez komunistów, taki pomnik w Gdańsku powinien mieć i będzie miał”.

Jaki jest stan zdrowia i umysłu ministra Sellina vel Flick mniej więcej wiem, natomiast nie wiem co ma wspólnego Pilecki z Gdańskiem i dlaczego tutaj akurat ma stanąć jego pomnik. Flick też nie był w stanie tego wytłumaczyć.

Przypuszczam więc, że może tu chodzić o jakieś poppatriotyczne retorsje, będące wynikiem zżerającego narodową duszę ministra uczulenia na wolne miasto Gdańsk. Dlatego być może chce karać miasto z dupy wziętymi pomnikami, zrobić na złość, odegrać się za wszystkie domniemane krzywdy, których jakoby doświadczyła tu pisiarnia. Flick Sellin wydaje się rozumować w ten sposób: Nie wiemy za bardzo jak wam się dobrać do dupy w tym Gdańsku, ale póki co postawimy wam „nasz” pomnik z naszym bohaterem. Czujcie się ukarani a nawet poniżeni. W taka całość to się mniej więcej składa.

Nie wiem również – tu wracam do starego, niejednokrotnie już wałkowanego problemu- czemu to środowiska patologicznie i chorobliwie patriotycznie, z uporem godnym lepszej sprawy, wpisują tego biednego Pileckiego w nurt wspomnianego na wstępie wyklętyzmu. Z niego był taki wyklęty jak ze mnie chiński mandaryn. Nigdy nim nie był, a o owych wyklętych (choć wtedy szczęśliwie tego terminu nie znano), miał jak najgorsze zdanie.  Podobnie zreszta jak Fieldorf, również bezrozumnie wpisywany na czarna listę wyklętych. I jakkolwiek mój stosunek do historii jest dość swobodny, to jednak nieśmiało i nienachalnie protestuję przeciwko dopisywaniu akurat tych panów do gangów grasujących po wojnie w niektórych polskich lasach.

Miał więc Pilecki przebłyski świadomości i potrafił czasami racjonalnie myśleć, mimo, że przez całe swe dorosłe życie cierpiał na niebezpieczną dla zdrowia i – jak się okazało – życia odmianę mało racjonalnej patriotycznej schizofrenii. (R)

Opublikował/a

Tu jest to samo co w gazetach tylko inaczej. Pewne nieistniejące fakty najprawdopodobniej zostały całkowicie zmanipulowane.

6 myśli w temacie “Herr Flick od kultury. Ofiara wyklętyzmu

  1. Wyklęci, to rzeczywiście najczarniejszy i niespodziewany sen starego ubolstwa, które tak się starało, żeby wytłuc to bandyckie reakcyjne towarzystwo, a tu proszę, jakieś kulty i mity:). Nawet łgarstwa już trudniej aplikować poza swoje towarzystwo, bo w okresie fartu obóz postępu zaniedbał spalenia i zalania betonem dziury po IPN:)). Ale kto zabroni „wolnemu miastu” postawić naprzeciwko pomnika Pileckiego pomnik kogoś bliższego mu. Mało to miejscowych ubeków, a choćby i zwykłych TW:)). A może coś bardziej twórczego (i na pewno związanego z Gdańskiem:), np. pomnik plutonu egzekucyjnego rozstrzeliwującego „Inkę”. Ogłaszam konkurs pomysłów godnych tego europejskiego, otwartego i nowoczesnego miasta:)).

    Polubienie

    1. Widzę, Rewe, że konsekwentnie idziesz w górę na pisowskiej czarnej liście. Sądząc po ostatnich wpisach niejakiego Anonima, masz już nawet oddelegowanego stałego pisowskiego trola. No, intelektualnie Suski, to jeszcze nie jest, ale stara się chlopina jak może

      Polubienie

    2. Jesli juz sen to tych Judaszy wywodzących się z własnego „domowego”polskiego środowiska a występujących nawet w rodzinach tzw wyklętych.Bo to oni donosili do UB czy nawet NKWD.Poczytaj sobie życiorysy „wyklętych” a zrozumiesz Moze???
      I niech cie nie zwodzi ze potomkowie dawnych Judaszy wystawili pomniki „swoim chłopcom z lasu”I dziś w pocztach sztandarowych przy nich stoją.Ot taka nasza narodowa amnezja.A pomniki wyklętych strzeżone są całodobowo monitoringiem telewizyjnym przed potomkami tych ktorych tamci nie dobili.

      Polubienie

  2. Wielce Szanowny Jahu !!! Redaktorze Naczelny etc.etc. !!!
    Wszyscy marzący o przyzwoitym korytku – a szczególnie niektórzy, zajęci są obecnie „walkami wyborczymi” oraz rzucaniem krowimi plackami. Tą ostatnią czynność, niektórzy uprawiają „ad personam” – inni zaś – mniej doświadczeni „w walkach” – tak ogólnie, rzucają plackami do wentylatora. Myślę, że zbliża się już okres kumulacji . Ma to jakieś uzasadnienie „ideolo”, jeżeli sprawę poddać analizie naukowej – w zasadzie bowiem placki krowie „wyrabiane” są z trawy, zaś panprezes zalecał ostatnio – „będziemy gryźli trawę….” Zbliża się wiosna – trawy zacznie przybywać, zatem „paliwa wyborczego” nie powinno zabraknąć.Panpremier też ostatnio – na Zjeździe Krajowym Sołtysów – wyraźnie dał do zrozumienia, że zna się na dojeniu, SIANOKOSACH i machaniu cepem. Znaczyło by to, że „walki wyborcze” przeniosą się na wieś, bo w miastach PiS sukcesów wyborczych nie odnotował – w wymiarze gwarantującym „dominium absolutum” (w języku „staropolskim” – władza absolutna”). Tedy Szanowny Jahu – roześlij swoich reporterów redakcyjnych na tereny „gospodarczo zaniedbane” – tam będzie się działo.
    Inna sprawa, która mnie ostatnio zaintrygowała, też dotyczy nauki i pochodzi z krainy Wielkiego Białego Wodza za Wielka Wodą. Tamtejsi uczeni odkryli bowiem ciekawą rzecz – wpływ kotów na choroby psychiczne u ludzi. Otóż pewien młody jeszcze pacjent chronicznie chorował – obok dolegliwości skórnych, cierpiał na omamy i halucynacje. Bywały okresy, że zachowywał się względnie normalnie by następnie popadać w „objawy”.
    Po zbadaniu sprawy i licznych konsyliach naukowych – uczeni doszli do wniosku, że winą za choróbsko należy obciążyć” Bacterię Bortonelli’ego” – powoduje ona chorobę tzw. „kociego pazura”. Wszystko zaczyna się od „udrapnięcia” przez kota lub zgoła kocura – wtedy owa bakteria wnika do organizmu człowieka i zaczynają się problemy. Hmmmm…..może „trzebaby” pogadać z tymi uczonymi, czy na gruncie polskim, też mogą zaistnieć takie zagrożenia. A może już choroba się rozwija – tu i ówdzie. Strzeżonego „pambóg” strzeże !!!

    Polubienie

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.