Nieprawdopodobna prawda o Wyklętych

Szczerze mówiąc na tzw. wyklętych – jak zapewne wiecie – mam kompletnie wyjebane, co nie znaczy jednak, że nie dostrzegam tematu. Zresztą jak go nie dostrzegać, skoro głos zabiera taki specjalista od historii jak Mateusz Morawiecki. Nie da się po prostu przejść obok tego obojętnie.

A Morawiecki tak pisze zaraz po przebudzeniu (miejmy nadzieję, że nie przez kolejnego nieudolnego kierowcę SOP):

„Nilu”, „Inko”, „Zagończyku” i wszyscy Wy, Niezłomni, którzy nie złożyliście broni w walce z sowieckim najeźdźcą – dziś jest dzień Waszego wielkiego zwycięstwa. Waszej pamięci strzegły i dopominały się kolejne pokolenia Polaków, dziś to o Was pamięta historia. Chwała Bohaterom!

Z tą pamięcią jest niestety różnie, a u Morawieckiego to już bardzo różnie, bo jest ona tyleż wybiórcza co i zmanipulowana. Przez wrodzoną skromność i szacunek nie chcę dyskutować z taką osobowością i znawcą dziejów jak Morawiecki, ale mimo to pozwolę sobie na drobne uwagi.

Otóż wedle mojej skromnej opinii, wstawienie „Nila” Fieldorfa do tego wyklętego słusznie zresztą towarzystwa, to nie tylko nieporozumienia, ale najpewniej świadoma manipulacje – znak rozpoznawczy pana Morawieckiego – wynikająca albo z głupoty jego osobiście, albo też któregoś z jego przydupasów.

„Nil” nie miał nic wspólnego z ową bandyterką uprawianą po wojnie przez grupki dezorientowanych frustratów. Mało tego, Fieldorf potępiał działalność zbrojnego podziemia, argumentując między innymi, że to kompletna dziecinada, bowiem najwyższy czas zacząć pracować dla dobra kraju, nie zaś karmić się jakimiś z dupy wziętymi pomysłami o ogólnonarodowym powstaniu. 

Podobnie zresztą jest z Pileckim, któremu dorabia się z pełną premedytacją kompletnie nie zasłużoną gębę wyklętego.

Podążając dalej pokrętnym tropem historycznej myśli Morawieckiego Juniora wypada zapytać, dlaczego tak skromnie w tym jego komunikacie z tymi pseudonimami jest. Tylu bohaterów mamy a tu tylko jakieś dwie (z wyłączeniem Nila) drugoligowe postaci.

A co „Burym”, co z „Łupaszką” i z „Ogniem”? Dlaczego pan premier ich nie wymienił? Czy są tak wielcy, że postawienie ich w jednym szeregu z „Inką”, i „Zagończykiem” uwłacza ich wielkości, czy może – co bardziej prawdopodobne – obraża jednak pamięć tych ostatnich?

Niech w związku z tym premier, abo jakiś umyślny od niego, udzieli jasnej odpowiedzieli, czy choćby ci trzej wymienieni przeze mnie kryminaliści (lista może być dłuższa) to bohaterowie godni szacunku czy może jednak nie? 

A może już nadszedł czas, że nie pasują wam oni jednak do konwencji. Jeśli tak, to spodziewam się, że za chwilę jakiś IPN czy inna szczujnia, dokona „szokującego” odkrycia, że Rajs, Szendzielarz czy wreszcie Kuraś, to była jednak komunistyczna agentura podszywająca się wyklętych po to tylko, by skompromitować ów mityczny obóz niepodległościowy. Dostali rozkaz kraść, grabić, mordować, palić i gwałcić, by na dzielnych żołnierzy niepodległościowego podziemia spadło odium morderców, bandytów i nieudaczników. Dla kolegów z IPN to betka, nie takie rzeczy robili i nie takie robić jeszcze będzie. No zakładam, że tak właśnie wkrótce będzie i ta nieprawdopodobna prawda nas dopadnie.

No i na koniec jeszcze coś o tych, o których – że zacytuję niezawodnego pana Anżeja – „też powinna pamiętać historia”. 

Kiedy jakiś hołd będzie złożony tym, którzy zginęli z rąk owych „żołnierzy wolności”, de facto często gęsto pospolitych bandytów, których przestępczy mit tak zagorzale i bezrefleksyjnie sławi dzisiejsza władza? Może jakąś drobna pociecha, uznanie krzywd, może chociaż jakiś Order Uśmiechu? Panie prezydencie Anżeju niechaj pan od pan Matołusza przejmie pałeczkę. (R)

Z tymi boCHaterami to generalnie coś im nie wyszło

Opublikował/a

Tu jest to samo co w gazetach tylko inaczej. Pewne nieistniejące fakty najprawdopodobniej zostały całkowicie zmanipulowane.

3 myśli w temacie “Nieprawdopodobna prawda o Wyklętych

  1. Nie da się ocenić historii zero-jedynkowo, to jedno. Drugie, od dawna słuchając oficjeli zadaję sobie pytanie, na ile to, co mówią jest odbiciem tego, co myślą.

    Polubienie

  2. Wielce Szanowny Jahu !!! Redaktorze Naczelny etc.etc.etc. !!!

    Stare porzekadło mówi, że nie można wejść nigdy – dwa razy do tej samej rzeki, bo „panta rei” !!! Gdyby o tej zasadzie wiedzieli nasi „histerycy” – być może wiele spraw dało by się w Polsce zrobić w sposób w miarę normalny i logiczny. A „nasi histerycy” – ” durch” chcą aby – „wszystko było, tak jak było.” Historycznie rzecz biorąc – w 1918 roku niektórym marzyło się przywrócenie Polski przedrozbiorowej (aby było – tak jak było !), zaś w 1945 roku, niektórym się marzyło przywrócenie Polski „przedwojennej”. O tym, że jest to niemożliwe – realnie nie pomyśleli, baaaa…..nadal nie myślą, tworząc mity. Mam tu na myśli między innymi – mit o „żołnierzach wyklętych”. Rosną więc – z roku na rok „szeregi” i „dywizje” – już tam o „kombatantach” nie wspomnę – ci się wręcz mnożą. Niektórzy nawet upominają się by im to „stosownie wynagrodzić” lub choćby jakiś „pomniczek” postawić. Według niektórych „badawców” historii – armia „żołnierzy wyklętych” liczyła sobie w latach 1945 – 1947 gdzieś tam około 250 lub 350 tysięcy „żołnierzy” (wg obliczeń IPN-u) – nie licząc tych, co ją wspierali i popierali – de facto „całego narodu”. Otóż – tak się składa, że żyłem i widziałem, co się w Polsce działo w tych latach. Oprócz mojej skromnej osoby, żyje jeszcze wielu ludzi, którzy też widzieli – jak to tam było i ilu ich było. Niektórym marzyła się III wojna światowa, aby tylko „było – tak jak było”. Nie wyszło !!!
    Każdemu w miarę normalnemu człowiekowi słowo „żołnierz” kojarzy się ze słowem „ARMIA”. Natomiast słowo „ARMIA” kojarzy się ze słowem „RZĄD” – oczywiście legalny rząd – legalnie rządzący krajem i ową „armią”. Było by więc pytanie – do „badawców historii” – jakiej „armii” byli żołnierzami wyklętymi owi „bohaterowie” i jaki „rząd” tworzył tą „armię” – ten „londyński” już przestał istnieć. Ta III wojna światowa” też nie „wybuchła”. Mitologia !!!!!

    Polubienie

  3. P.S. – warto też przypomnieć, że II-ga wojna światowa nie zakończyła się 8 maja 1945 roku – kapitulacją Niemiec – zatem nadal obowiązywały „prawa wojny” ustanowione przez Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię i Związek Radziecki tj. Wielką Trójkę, która „rządziła światem”. To „oni” ustalili w Jałcie i Poczdamie – jaka ma być Polska i w jakich granicach.

    Polubienie

Odpowiedz na Sobiepan Sobiepan Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.