duperele

Nie uznaję patriotyzmu, zwłaszcza na talerzu

ŻYJĘ nad tym świecie trochę lat i jak pamiętam, a dużo pamiętam, rolnicy zawsze byli niezadowoleni i zawsze przeciwko czemuś protestowali. Za komuny, że są obowiązkowe dostawy (a w związku z tym źle im się wiedzie) a teraz z kolei, że brak jest obowiązkowych dostaw (a w związku z tym źle im się dzieje). No tak to w skrócie wygląda.

Wychodzi więc na to, że ich głównym zajęciem – poza od czasu do czasu produkowaniem czegoś w przerwach – jest wieczne narzekanie będące efektem permanentnego niezadowolenia z powodu domniemanego niedowartościowania. Przy okazji robią nas w chuja, ale to trochę inny temat i na inną okazję.

Biedni rolnicy, zbrojni w widły obuci w gumiaki zorganizowali nam właśnie na szczęście niezbyt groźny piknik w Warszawie pod hasłem „Głód poczujesz, rolnika uszanujesz”. Chcą bronić „rynek i produkcję krajową, zagrożone przez korporacje”.

O razu więc zaznaczam, że cokolwiek zrobi lub nie zrobi polski rolnik, nikt z nas raczej głodu nie poczuje, bo tak ten świat (przynajmniej ten obok nas) jest zorganizowany, że nie znosi pustki i jak jedni dadzą dupy, to drudzy pustkę po nich natychmiast wypełnią. Czyli długa jest kolejka tych, co mi pod drzwi chcą dostarczyć to, czego polski rolnik z jakiś powodów nie będzie mi w stanie, lub nie będzie chciał dostarczyć.

I to w sumie jest sedno sprawy, bo to najbardziej wkurwia polskich rolników, że nie mają monopolu. Tak, jak kiedyś bywało, że granice były pozamykane nie tylko dla groźnych i wywrotowych idei, ale przy okazji również dla pomidorów, kabaczków, kapusty i kartofli, że o mięsie nie wspomnę. Dawne czasy słusznie minione.

A teraz co do „obrony rynku i produkcji krajowej, zagrożonej przez korporacje”.

Nie wiem dlaczego, ja jako konsument miałbym się bronić przed tanimi produktami rolniczymi i nie spać po nocy zamartwiając się kondycją produkcji krajowej. Być może głupia to analogia, ale kondycja naszej krajowej produkcji motoryzacyjnej jest nad wyraz chujowa, w zasadzie to jej w ogóle nie ma, a mimo to wszyscy jeździmy samochodami.

Czy muszę więc jeść kartofle z pola pod Garwolinem, czy schabowego z hodowli pod Ostródą? Nie muszę! A dlaczego nie muszę? Bo mam wybór! Produktów niepolskich, zazwyczaj tańszych i bywa, że również lepszej jakości.

A poza tym nie uznaję zasadniczo patriotyzmu, zwłaszcza zaś na talerzu.

I dlatego właśnie chwalę sobie te wszystkie korporacje i wszelkiej maści megasamy, bo dały mi – raz jeszcze podkreślam – oprócz niskich cen, niespotykana dotąd wolność wyboru.

Warto chyba też tu dodać, że stare, sprane niczym moje dżinsy hasło „Dobre bo polskie”, dawno przestało mieć rację bytu i nie znam już nikogo, kto by się na tę ściemę nabierał. Polskie jest tak samo dobre lub niedobre (niestety czasem wyraźnie gorsze) jak nie polskie. I nikt już dzisiaj nie chce złotem płacić za tandetę, tylko dlatego że jest spod rzeczonego Garwolina.

Zaufania czy przekonania do polskich produktów nie mam już od dłuższego czasu, a takie akcje jak z tymi padłymi i chorymi krowami utwierdza mnie tylko w tym przekonaniu. Czy inni tak nie robią? Pewnie też na bank kantują, ale przynajmniej tu nie przyjeżdżają, nie strajkują, nie blokują dróg, no i nie muszę brać kredytu, żeby kupić stek z ichniej zdechłej krowy.

Co zdenerwowałem, rozsierdziłem niektórych z Was? No i bardzo dobrze, bo jak sądzicie, po co ja to wszystko piszę? (R)

10 odpowiedzi »

  1. A jak już dziś prowokujemy, to i ja dodam swoje trzy grosze. Oto relacja (oczywiście nie dosłowna, ale sens oddaje), mojej rozmowy, przy dużej wódce oczywiście, z chlopem, u którego mieszkałem pod Wyszkowem, gdy wypuścilem się na ryby w latach 60. Panie, co by nie mówić chłopu najlepiej żyło się za Niemca. Kontyngent był, fakt, ale z żandarmami można się było dogadać. Człowiek ryzykował, ale jak się zawiozło mięso i masełko do miasta, to miłaś za to wszystko, nawet dulary, złoto i kamyki. A jak jeszcze chowałeś żydka, to ryzyko było, ale człowiek mógł zarobić na całe życie. No byli tacy, co ich wydawali, żeby wszystko zaraz zabrać, ale ja jestem panie uczciwy,to mój żydek nie tylko mi wszystko zostawil razem z meblami, a to był zamożny czlowiek, doktor z Wyszkowa, ale jeszcze po wojnie z Ameryki dziękowal i pieniądze przysyłał. I powiem panu coś jeszcze (tu dosłownie pamiętam): ja się u Niemców nauczylem porządku. I dopóki za każdym Polakiem nie będzie stal Niemiec z pałą i go pilnował, to u nas porządku nie będzie.

  2. Oj Przecież lepiej krzyczeć lepiej protestować.Dajcie nam zróbcie to za nas a najlepiej zabrońcie jeść „nie nasze” nie u nas kupione.A cena nieważna .Byle nam się opłaciło. A spółdzielnie gdzie „my zrzeszeni i dyktujemy ceny wielkim” ,a grupy producenckie i specjalistyczne zalewający rynek krajowy i europejski.To za trudno to nie lezy w naszej tradycji Jakże tak z sąsiadem wspólnie? Przecież wiadomo z góry ze taki myśli tylko jak oszukać czy okraść.No i w takim „kołchozie” na wszystko trzeba mieć dokument,papier i fakturę.I jak tu „wyjść na swoje” z wielokrotnym przebiciem.No jak.Przecież wieś to szara strefa.A to swojska wódeczka,swojskie wyroby /nie na sprzedaj/ a to wesela chrzciny po kosztach Gdzie za flaszkę i coś tam do kieszeni gra orkiestra,i straż sale użycza
    /nie na darmo Morawiecki pod pozorem „dotacji” chce Koła Gospodyń Wiejskich rejestrować,wprowadzić księgowość faktury no i podatki/,A niektóre”baby” już to kupiły/
    Nie na darmo pisał poeta
    Każdą nową
    Myśl witamy krzyżem pańskim —
    Precz z geniuszem Europy
    Farmazońskim i szatańskim!
    My o jedno tylko szlemy
    Modły k’ niebu z naszej chaty:
    By nam buty mogły śmierdzieć,
    Jak śmierdziały przed stu laty…

    Gdzieś tam jakiś Francuz wściekł się —
    Bęc! Już sterczy na indeksie!
    Ojciec święty siedzi w Rzymie,
    Na plebanii ksiądz Walenty —
    Wara, chłystku, mi tu wnosić
    Swoje »ludzkie dokumenty«!

  3. „Zaczęli mówić o patriotyzmie. Najwyraźniej – będą kraść.”Ta ponadczasowa obserwacja Sałtykowa- Szczedrina przypomina mi się w ostatnich latach coraz częściej.

  4. Co racja to racja,ereglo,wiesiek,korczbok.Bamberki tylko umieja krzyczec i sie domagac.Ale zalozyc spoldzielnie to nie.To wymaga trudu i myslenia.Od 50 lat mieszkam w Szwecji, i tu spoldzielczosc rolnicza jest na medal.Rolnicy sa zadowoleni i nie protestuja zbytnio.Ja jako konsument decydyje o moich zakupach.Na zakonczenie z rolnictwa w Skandynawi utrzymuje sie moze 5% ludnosci.A ile w Polsce?

  5. Prowokujmy dalej zatem. Na stronie GUS (http://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/rynek-pracy/pracujacy-zatrudnieni-wynagrodzenia-koszty-pracy/zatrudnienie-i-wynagrodzenia-w-gospodarce-narodowej-w-i-iii-kwartale-2018-r-,1,32.html) można pobrać raport za pierwsze trzy kwartały 2018 roku i przeczytać na stronie 19. między innymi, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto wyniosło:
    Ogółem: 4573,03
    W sektorze rolnictwo, leśnictwo, łowiectwo i rybactwo: 5072,61
    Innymi słowy, znalazłoby się parę innych sektorów (jak chociażby Edukacja czy Opieka zdrowotna i pomoc społeczna), w których – jakkolwiek niedoskonałej miary teraz używamy – dzieje się jednak gorzej.

  6. Wielce Szanowny Jahu !!! Redaktorze Naczelny etc.etc.etc. !!!!

    Informuję, że znowu jestem, po 14 dniowym pobycie w szpitalu, gdzie „naprawiano mój układ wydechowy” – znaczy się płucka. Zaczęło się od zwyczajnego przeziębienia i „huraganowego kaszlu” a potem było co raz gorzej. No więc zawieźli mnie do szpitala, podpięli pod butle z tlenem i dźgali różnistymi zastrzykami. Jakoś się z tego wygrzebałem i dzisiaj – po raz pierwszy od ponad 2 tygodni, przycupnąłem sobie przy komputerze. Do wiosny już niedaleko – jakoś to będzie.
    Gdybyś chciał wiedzieć, to Ci powiem, że ten „tlen” ze szpitalnej butli śmierdzi na stare zardzewiałe żelastwo i wcale nie pachnie „świeżością” i fiołkami. Wprawdzie idzie się do tego przyzwyczaić – jak nie masz żadnego innego wyboru, ale coś z tym warto by zrobić – jakąś nasadkę zapachową. Bez takiej nasadki, masz wrażenie, że wracasz ze składowiska złomu a nie ze szpitala.W szpitalu – jak to w szpitalu, o polityce nie ma z kim pogadać, bo każdy sobie kwęka na swój temat, ale zaliczyłem kilka zaległych książek. Dlatego dzisiaj nic nie komentuję, tylko czytam, co tam inni napisali – trzeba stopniowo przyzwyczajać się do tej naszej „polskiej atmosfery”. Pozdrawiam !!!

  7. Czy to żywiec, czy trupiec, musi znaleźć się kupiec, jak śpiewali w nieodżałowanym Kabarecie Olgi Lipińskiej. Tylko patrzeć, jak jedzenie bananów zostanie zabronione, a za wegetarianizm (wszak produkcja zwłok to fundament tutejszej gospodarki) będą zsyłać do obozów.

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.