TOP 01’2019: Kłopot z oralem. Przepraszam… z Oralem

JEDNO z ministerstw – nie wymienię go, bo minister emocjonalnie rozchwiany, nie jestem pewien reakcji – pewnie łatwo się domyślacie które, żąda od firmy Oral B, aby na rynku polskim używała innej, alternatywnej nazwy. I nie wiem doprawdy czy ktoś jeszcze nie wytrzeźwiał po świętach, czy już się upił na konto sylwestra. 

Oral-B to znany i uznany amerykański producent środków do higieny i pielęgnacji jamy ustnej (uwaga – to bardzo istotna informacja). W swojej ofercie posiada między innymi szczoteczki oraz pasty do zębów. Niestety, mimo że firma ta funkcjonuje w Polsce od lat, to teraz może mieć pod górę. A nawet pod wiatr. Wątpliwości polskich nie tyle może użytkowników co przede wszystkim urzędników, budzi bowiem od pewnego czasu… nazwa firmy.

W liście do Procter&Gamble, który od 2006 roku jest właścicielem marki Oral czytamy iż (pisownia oryginalna):

„…nazwa mimo iż funkcjonująca od lat w Polsce budzi jednak kontrowersje oraz niekorzystne skojarzenia. (…) Biorąc zaś pod uwagę naszą politykę społeczną a zwłaszcza jasne i oczywiste zasady moralnie tu obowiązujące, dalsze występowanie Waszych produktów na rynku polskim pod obecną nazwą, uważamy za problematyczne i niewskazane. Oral bowiem w Polsce to pojęcie z zakresu zachowań seksualnych niedopuszczalnych przez nasz system edukacyjny. (…) Biorąc właśnie to pod uwagę, a także liczne, krytyczne uwagi klientów i prośby o interwencję, prosimy o rozważenie w trybie pilnym promowania i dystrybuowania Waszych produktów pod inną, alternatywną nazwą, nie wywołująca wśród Polaków poczucia zgorszenia”.

Chwytacie problem? Kto w tym ministerstwie siedzi, co ma w głowie, o czym nieustannie myśli, fantazjuje, o czym marzy i za czym tęskni? W głowie mi się nie mieści żeby w najgłupszym nawet ministerstwie, był ktoś aż na tyle durny, żeby ten Oral kojarzył mu się tamtym oralem (lub na odwrót).

Jak nic wiec wychodzi na to, że albo ten list ksiądz jakiś na etacie w ministerstwie pisał, albo wprost z episkopatu przyszedł, bo tam przecież fachowców od oralu jest pod dostatkiem i to nawet nie zawsze na eksponowanych stanowiskach.

Z drugiej strony jak na to by spojrzeć, to nie ma przecież lepszej reklamy dla Oralu jak kojarzenie go z oralem. Firma powinna to jak najszybciej wykorzystać, by zyskać nowe rzesze cennych pewnie klientów. Na stanowiskach.

Bo nie oszukujmy się, wszyscy jak jeden mąż, polscy ministrowie, wiceministrowie i chmary co ważniejszych  dyrektorów, plus dwustu ze sporym hakiem posłów, doliczając też znaczącą garstkę  senatorów, wszyscy oni (chłopaki i dziewuchy, Tarczyński z Pawłowicz też) dzielą się na tych, którzy oralnie obsługują albo Kaczyńskiego, albo Rydzyka, a bywa że obu naraz.

WIĘC PO ORALU NAJLEPIEJ ZĘBY UMYĆ ORALEM. Pod warunkiem, że w ogóle żeby myją, co sądząc po niektórych wcale nie jest takie pewne. Dobre, prawda? Dobre bo polskie takie. (R)

Opublikował/a

Tu jest to samo co w gazetach tylko inaczej. Pewne nieistniejące fakty najprawdopodobniej zostały całkowicie zmanipulowane.

25 myśli w temacie “TOP 01’2019: Kłopot z oralem. Przepraszam… z Oralem

    1. Już było, odpowiadałem. 🙂 Poza tym Osram nie ma dla tej ekipy kontekstu na punkcie to którego oni mają z kolei wyraźnego i chorobowego pierdolca. Tak mi się przynajmniej wydaje

      Polubienie

  1. Przecież tu chodzi o Oral B, oni zaś myślą nieustannie o oralu A. Dlaczego nie dostrzegają różnicy?
    A w temacie mend – ostatnio nalazło tego i rozpełza się po ościennych blogach, śladem komentarzy. Rozumiem że każdy chce mieć swoje pięć minut, ale nauczona doświadczeniem jeszcze z czasów Onetu, proponuję rozgniatać konsekwentnie, nie karmić broń Boże! Ma to bowiem takie konsekwencje, że nakarmiony trollmenda sra w miejscu nakarmienia i pozbyć się go nie można.

    Polubienie

  2. Ja nie jestem pisowiec, ani żaden naziol itd. żeby nie było…., ale co w tym głupiego? Bogate kraje decydują o tym, w jaki sposób funkcjonuje. Czy ktoś z Was myśli, że istnieje znana firma np u brytoli, która nazywa się Fuck, albo Shit? Znana w tym sensie, że kojarzona z produktem. Bo kwiatki pojawią się wszędzie. W krajach muzułmańskich to chyba nawet w ogóle wykluczone. Zresztą, niech pierwszy rzuci kamieniem ten co kupował pastę lub żarówkę i nie zastanawiał sie nigdy nad brzmieniem. No trzeba przyznać, że te nazwy są po prostu głupie. Wulgarne, brzydkie itd. Co mnie to obchodzi, że w ich języku znaczy to coś innego? Czy ja jako Polak jestem w stanie założyć firmę P****lęto! Czy to znaczy, że słowo osram jest jakieś luźniejsze czy co?

    Polubienie

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.