W każdej armii jest jakiś szczur, albo przynajmniej szczurek

Po pierwsze, to niezmiennie zadziwiają mnie pewne polskie obyczaje. Oto na przykład nominacje generalskie rozdaje się w tzw. Dzień Podchorążego czyli w rocznicę wybuchu powstania listopadowego.

Święto jak święto, ani złe ani dobre, acz przyznawanie właśnie wtedy generalskich wężyków, honorowanie ich awansami, można uznać za tanią i nie do końca przemyślaną prowokację, lub też – co przy dzisiejszym „zwierzchnictwie” sił zbrojnych bardziej prawdopodobne- zwykłą głupotę. Bo pamiętajmy, że właśnie wtedy, na przełomie listopada i grudnia roku 1830, generałów w szczególny sposób nie szanowano, bo do nich strzelano i ich poniżano. No, ale jaki kraj taki obyczaj.

Po drugie zaś – skoro już dotykamy tych generałów – to właśnie się okazało, że na wężyki zasłużył sobie pułkownik Szczurek dowodzący Wojskową Akademią Techniczną. Akademia ta, to uczelnia wielce zasłużona, więc nie wiem dlaczego teraz aż tak bardzo poniżana. Wieloletnim dorobkiem nie zasłużyła sobie chociaż na godne dowodzenie?

Szczerze mówiąc to nie ma nic do pana pułkownika Tadeusza Szczurka, może to równy chłop i fajny kompan (w wojsku niezwykle rzecz istotna), być może również dobry fachowiec, acz przyznam się szczerze, że filozof na czele poważnej uczelni technicznej, to nie brzmi zbyt poważnie, powiem nawet że brzmi groteskowo!

Pytanie więc, jakie to inne szczególne talenty ma pan pułkownik, że został tym komendantem, a za chwilę zostanie generałem?

Otóż bardzo istotne są to talenty, a w zasadzie powody. Został komendantem WAT z poręczenia i wskazania samego pana Macierewicza, wtedy jeszcze, niestety, ministra obrony. Jak wiemy, pan Macierewicz na ślepo rzecz jasna nie wybierał i doskonale wiedział, kogo namaszcza i czego się po namaszczonym spodziewać. Nie zawiódł się.

Gdy tylko nowy komendant rozsiadł się w fotelu, ochoczo i z poświęceniem włączył się w niesławne eksperymenty („wybuch termobaryczny”) niejakiego Berczyńskiego, pieszczotliwie zwanego Wackiem, ówczesnego szefa ekspertów równie niesławnej podkomisji smoleńskiej, ukochanego dziecka Macierewicza.

Co więcej – jak donoszą usłużni koledzy komendanta –  błyskawicznie wyczyścił przedpole i zneutralizował element wraży, czyli pozbył się z uczelni naukowców, którzy słysząc o „eksperymentach” Berczyńskiego z niedowierzaniem pukali się w głowę. Na bruku znaleźli się m.in. generałowie Adam Sowa, Janusz Lalka, Jan Klejszmit czy Artur Kołosowski.

Dla jasności i żeby nie było, że tu na jakiegoś Szczurka żeśmy się szczególnie uwzięli…

To nie jedyny przypadek awansu za nadgorliwość i usłużność. To cecha, którą przez moment wydawało się udało się z wojsku wyplenić, ale nic bardziej mylnego, jak widać wraca i to ze zdwojoną siłą.

Otóż w podobnych okolicznościach, 29 listopada 2016 roku na stopień generała załapał się wcześniej mianowany przez Macierewicza komendantem Akademii Sztuki Wojennej, pan pułkownik Ryszard Parafianowicz.

Jego zasługi, które przesądziły o awansach, też nie są byle jakie, bo pan ten zawodowo, z zapałem, zacięciem a nawet poświęceniem, zajmował się losami… żołnierzy wyklętych, kolejnej po komisji smoleńskiej i wojskach OT, chorobliwej zajawce Macierewicza. Pasował więc jak ulał na komendanta i ekspresowego generała. Żadna praktyka frontowa nie byłaby w stanie przebić doświadczenia i zaangażowania w wybielaniu „wyklętych”. Dostał więc generała, bo po drodze było mu z Macierewiczem. Być może dzisiaj ma jakieś wyrzuty sumienia, choć nie sądzę. To nie ta liga.

Jedyne czego teraz nie rozumiem, to czemu Szczurek awansuje, skoro nie ma już Macierewicza? Logicznym byłoby schować go najgłębiej jak się da, pozbyć się, zakopać, zamrozić. A tymczasem jak gdyby nigdy nic Błaszczak go wystawia, a awans mimo istotnych ponoć zastrzeżeń Biura Bezpieczeństwa Narodowego przyklepuje Duda.

Okej, jedno rozumiem, że Duda jest po to, żeby wszystko przyklepywać jak leci a nie dyskutować, ale mimo wszystko pytania pozostają. I nie żeby to była jakaś istotna kwestia, bo przy tym stanie armii, stan generałów raczej nie ma specjalnego znaczenia, ale chcielibyśmy po prostu zaspokoić naszą własną ciekawość, jakie to są te dzisiejsze plecaki i z czego zrobione, że generalskie buławy tak łatwo wypadają z nich na bruk. (R)

Opublikował/a

Niektóre opisywane tu wydarzenia mogą być wytworem mojej fantazji a nieistniejące fakty najprawdopodobniej zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie znanych i nieszanowanych jest jednak jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

Jedna myśl w temacie “W każdej armii jest jakiś szczur, albo przynajmniej szczurek

  1. ” Bo pamiętajmy, że właśnie wtedy, na przełomie listopada i grudnia roku 1830, generałów w szczególny sposób nie szanowano, bo do nich strzelano i ich poniżano.”
    No nie, czy Ty naprawdę myślisz, że oni o czymś pamiętają, że oni wiedzą co się działo w roku 1830 czy jakimkolwiek innym? Przecież to nieuki i promują nieuków takich jak oni, i w wojsku i wszędzie indziej, gdzie tylko się da.

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.