POLITYKA

Jak Wolfgang opanował trudną sztukę pisania

Ambasador Wolfgand Przyłębski stanął na wysokości zadania i po raz kolejny wkupił się w łaski partii rządzącej. To ważne, bo wobec partii rządzącej będącej przecież niekwestionowaną siłą przewodnią narodu, ma on dług wdzięczności. I to nie jeden.

Partia chroni bowiem jego wolfgangową dupę, dzięki czemu Wolfgang mimo, że współpracował (acz się nie zaciągał), może mówić, że nie współpracował (choć się ewidentnie zaciągał). To, że nikt w to nie wierzy, chwilowo nie ma żadnego znaczenia. Nie mniej istotny jest również fakt, że partia dała łaskawie robotę – na szczęście niezbyt odpowiedzialną, acz dobrze płatną – jego osobistej squaw (w klimacie dup pozostajemy), czyniąc ją prezesem trybunału o nieistotnych już kompetencjach. Gdzie ona, niemota i miernota do siódmej potęgi, lepszą robotę by znalazła?

Tak to mniej więcej wygląda, czyli są rachunki, które nie tylko wypada, ale nawet trzeba spłacać. No i Wolfgang orze jak może, żeby tylko dług bez opóźnień spłacić. Bo wiadomo co mafia robi tym którzy sie spóźniają.

To tłumaczy wiele, a zwłaszcza tłumaczy osobistą jego kampanię nienawiści wobec niemieckiej fundacji Medienstiftung der Leipziger Sparkasse, od lat przyznającej tzw. Nagrodę Wolności i Przyszłości Mediów.

Nienawiść pana ambasadora wobec wspomnianej fundacji wynika zaś stąd, iż laureatem tejże nagrody został Tomasz Piątek, autor głośnej książki „Macierewicz i jego tajemnice”, mówiącej o agenturalnych powiązaniach ministra Antka i wiecprezesa partii rządzącej z Rosją i jej służbami, oraz amerykańskimi mafiosami. Nie sądzę żeby pan ambasador miał aż taką wyobraźnię, więc jednocześnie sadzę, że wkurw plus wyrazy nienawiści, były inspirowane i sterowane z centrali w Warszawie, czyli w nocy w formie tajnego radiogramu nadeszły do ambasady.

Pan ambasador to odszyfrował i przepisał pierwsze zdanie, które brzmiało tak: „Jest moim obowiązkiem uświadomić Państwu, że zarówno poprzez wybór laureata, jak i uzasadnienie tej decyzji szkodzicie dobrym stosunkom polsko-niemieckim”. Potem poszło już jak z płatka.

Oto co ciekawsze argumenty na pograniczu dowcipów, którymi w zbożnym celu upierdolenia kolegi Piątka posłużył się kolega Wolfgang. Uwaga, operacja upierdolenia się oczywiście nie powiodła, co czyni „słusznie dany odpór” jeszcze śmieszniejszym.

• Dowcip pierwszy: –„Fakt, że nagroda finansowana z niemieckich środków publicznych ma służyć krytyce polskiego rządu i kwestionować demokrację w Polsce, jest w tym przypadku szczególnie oburzający”.

• Dowcip drugi: – Kolega Wolfgang zarzucił fundacji, że przyznała nagrodę „dziennikarzowi, któremu udowodniono kłamstwa”, co jest oczywiście… wierutnym kłamstwem. Bo żeby coś udowodnić, to musi być proces, a takiego nigdy nie było i zapewne nie będzie. Absurdalny zarzut „gróźb wobec funkcjonariusza publicznego„, był tak dęty i głupi, jak dęty i głupi jest sam Macierewicz. W sumie prokuratura odmówiła więc wszczęcia śledztwa nie chcąc narazić się na śmieszność i kompromitację. A o prywatnym akcie oskarżenia jakoś nie słychać. O tym wszystkim kolega ambasador powinien wiedzieć, a nie wypisywać głupoty.

• Dowcip trzeci: – „Totalna opozycja, nie przebierając w środkach, chce powrócić do władzy. Chodzi o to, by robić tyle demonstracji, ile się da, zachowywać się tak agresywnie wobec policji, jak się tylko da i publikować oszczerce teksty i książki”.

• Dowcip czwarty: – Wolność mediów w Polsce nie jest zagrożona i nie jest ograniczana. A nawet jest wprost przeciwnie, bo „wielką rolę odgrywają na naszym rynku niemieckie koncerny medialne”, nie zawsze uczciwe wobec naszych zmian. Ale my pomimo tych wrogich gestów, niemieckie media tolerujemy a nawet je hołubimy.

No tak mniej więcej pan ambasador bajał, powodując, iż prezes tej niemieckiej fundacji i jego koledzy, rechotali zapamiętale przy kuflu piwa, przez cały następny wieczór i pół nocy. Rozbawił ich Przyłębski do łez!

Podstawowy z tego wniosek jest taki, że pan ambasador Wolfgang (incydentalnie zwany też Andrzejem) Przyłębski umie pisać, nawet jeśli jest to tylko przepisywanie. Odetchnęliśmy więc z ulgą, bo jednak to urzędnik gramotny a nie niegramotny jak to zwyczajowo z ekipą dobrej zmiany bywa. Niestety, zła wiadomość jest taka, że może i on umie pisać, ale ma ewidentne problemy z czytaniem, bo gdyby naprawdę umiał czytać, to nigdy by nie wysłał tego co napisał. (R)

2 odpowiedzi »

  1. Próbujesz nieskutecznie moim zdaniem zdyskredytować i ośmieszyć prawego i mądrego człowieka. Wstyd!

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.