EXTRASY

Kawałki Życia: Maleńczuka obserwacje życia

W Krakowie jest pani Wassermann, która mówi „bendom” i ma szansę Majchrowskiego wyrzucić, bo Majchrowski jest już stary i rządzi piątą kadencję. I nagle okaże się, że w kolebce kultury języka polskiego ktoś, kto mówi „bendom”, będzie prezydentem.

Ludzie są coraz bardziej zastraszeni. Zawsze mi się wydawało, że Polaków to się nie da zastraszyć, że nie da się z nich zrobić konfidentów, sygnalistów, że to nie jest taki naród. Ale widzę że da się! Widzę te nieprzebrane pokłady dupowłaztwa. Jak wychodzi Gliński i odczytuje odezwę od Jarosława gdzieś na jakimś koncercie na „dawnych instrumentach”, to sobie myślę: co ma piernik do wiatraka, co ma Jarosław Kaczyński do koncertu Chopina na dawnych instrumentach? To już jest wagon wazeliny. W moich czasach ludzie tego typu byli poddawani ostracyzmowi. Nikt przy zdrowych zmysłach ich nie akceptował.

Artyści to tchórze! Umówmy się, to nie są ludzie odważni. Artystą jest dzisiaj ktoś, kto zmyka od razu, jak tylko zaczyna się jakaś awantura. Przecież nie może sobie skaleczyć ręki.

Na „Kler” do kina się wybieram. Sam zresztą zadarłem trochę z wiejskim proboszczem w swojej wsi. Powiedziałem mu parę słów na temat jego rozwiązłego trybu życia. Ja oczywiście też prowadzę rozwiązły tryb życia, no ale ja nikomu nie mówię, jak ma żyć i nie uważam się za autorytet moralny. Pójdę na „Kler”. To, że zdzierane są plakaty, to, że ONR zdejmuje buciki z płotów kościołów powieszone dla upamiętnienia ofiar pedofilii, to jest ewidentne przyznanie się do winy.

Nigdy nie spotkałem się z sytuacją, żeby ONR-owiec opatrzony emblematami stał sam zupełnie np. na przystanku tramwajowym. Zawsze ich widzę w grupie 100, 200, 500 osób. Nigdy w pojedynkę. Gdybym takiego spotkał, to byśmy sobie inaczej porozmawiali.

Duda to jest człowiek, który nie ma w ogóle własnego zdania, który chodzi na pasku prezesa. W dużej mierze reprezentuje Polskę i Polaków, bo Polacy tacy są: wśród Polaków jest wielu buraków, wielu Polaków wygląda jak on, gada też jak on. (…) Jemu dolna warga powoli zwisa na klatkę piersiową, tak jest wydęta. Jak u Duce. No i ta jego żona… Chciała ostatnio coś pokazać i zaczęła podrygiwać. Przynajmniej to był ludziki odruch, bo wcześniej takich nie było. Wygląda mi na idealną belferkę do nauki niemieckiego. To jest taki nauczyciel, który może się przyśnić, jak człowiek ma zły sen. (…) Zreszta oni wszyscy są tacy sami, oni nie idą, oni kroczą. Mam wrażenie, że oni są tak naelektryzowani, że poruszają się kilka centymetrów nad ziemią.

2 odpowiedzi »

  1. Polecam do przeczytania na zimowe wieczory! Ale ostrzegam Bez wódki tego na spokojnie czytać sie nie da.
    „Szanowny panie gistapo”. Donosy do władz niemieckich w Warszawie i okolicach w latach 1940- 1941
    Barbara Engelking
    „Białystok. Biała siła, czarna pamięć”
    Marcin Kącki
    Trochę sie Panu „optyka” zmieni.Na jeszcze gorszą!Niestety

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.