POLITYKA

Jaki wstyd, czyli jaki byle jaki jest Patryk Jaki

Mimo, że Jaki czuje się przez media niedowartościowany i za mało pokazywany, to prawda wydaje się być zgoła inna. Bo jak tak sobie obserwuję – niezobowiązująco całkiem – różne telewizje, to jestem przekonany, że Jaki pokazywany jest aż nadto. I to jest właśnie najistotniejszy problem.

Moja diagnoza jest banalna.

Uważam, że uporczywe, natrętne wręcz pokazywanie (bo taka jest prawda) Patryka Jaki w prorządowych stacjach TV, oraz w tych nie do końca jeszcze spacyfikowanych, coraz bardziej nosi znamiona celowego ośmieszania kandydata.

Im więcej się go pokazuje jak bredzi i konfabuluje, tym bardziej się go pogrąża i ośmiesza. Od pewnego czasu krążą nawet plotki, że sam capo di tutti capi padre Kaczyński ma Patryka serdecznie dość, bo swoim pajacowaniem zbytnio kompromituje PiS.

Twarde fakty są twarde. Oto powszechnie już znane przypały z kampanii wyborczej Jakiego. I tak:

• gość powiesił plakaty wyborcze bez jakiejkolwiek zgody, na wydrę i bez płacenia komukolwiek, wychodząc pewnie z założenia, że wiceministrowi od sprawiedliwości wolno wszystko, a jako opolskiemu dresowi z bejsbolem, wolno mu jeszcze więcej.

• jego sztab jeździ komunikacją miejską na gapę i chłopcy są zdziwieni, że za przejazd trzeba płacić. Wytykanie im tego traktują jako bezpardonowy atak „totalnej opozycji”, zaś postawę kanarów którzy ich nakryli, za wyjątkowo agresywną i nacechowaną osobistą niechęcią do kandydata.

• kandydat na prezydenta stolicy – przypominam ponoć prawnik a napewno wiceminister sprawiedliwości – nie wie, że istnieją prawa autorskie i powszechnie one obowiązują, także na You Tubie. W związku z tym zamknięcie mu strony z powodu permanentnego łamania tych praw, nie może być interpretowane jako zemsta przeciwników jego kandydatury. Nie wie (prawdopodobne), lub rżnie głupa (pewne), że przywłaszczanie sobie cudzej własności jest najzwyczajniejsza kradzieżą i za coś takiego powinien być (w normalnym kraju rzecz jasna) w trybie pilnym zdymisjonowany. Dla złodziei nie powinno być miejsca w rządzie, acz niestety różne formy przywłaszczania sobie cudzej własności są jedną z głównych cech charakteryzujących te ekipę.

• w jego sztabie są lub byli kolesie znani z chorobliwego antysemityzmu. Oni nie tylko nie kryją się ze swoimi oglądami, ale wręcz uważający swój antysemityzm za atut. Samuel Pereira co prawda w ciągu zaledwie pół godziny znalazł co najmniej kilka dowodów na to, że wpis patrykowego sztabowca o „traktowaniu żydków z kałasznikowa” to fejk, ale wszystko spierdolił niestety sam sztabowiec, który przyznał, że wpis był jego autorstwa. Więc niby udają, że zeszli teraz do podziemia, ale jak kampania się skończy, odegrają się za te wszystkie swoje upokorzenia i obowiązkowo spalą jakąś kukłę żyda. Prawda panie Szpądrowski?

• sam kandydat jest tak szokująco kumaty, że bezpardonowo myli Dunaj z Dunajcem, hekatombę z hatakumbą, most z wiaduktem a metro z SKM i w życiu nie przypuszczał, że Praga jest także w Czechach.

• na myśl mu nawet nie przyszło, że w Bułgarii są tacy którzy mówią po angielsku, a tym bardziej nie przyszło mu do głowy, że ta Bułgaria to strzał w kolano w ogóle jest, bo to przecież paździerz i kompost, to jedno z najbardziej skorumpowanych państw w Europie. Tym samym stawianie Sofii – swoją drogą wyjątkowo zasyfiałego miasta – jako wzoru dla Warszawy jest tak samo mądre jak mądry jest pan kandydat.

• kandydat Jaki używa też ministerialnej limuzyny jako prywatnej podwody i bez większego skrepowania dojeżdża nią na spotkania wyborcze. Niby taki cwaniaczek jest, bo z ministerstwa wyślizguje się tylnym wejściem z poniesionym kołnierzem, skulony Don Pedro, szpieg z Krainy Deszczowców. Pytanie zasadnicze jest takie, czy Jaki za tę służbową podwodę płaci, czy może fundatorem jest pan Zbigniew Ziobro? Na pierwszy rzut oka wygląda to ewidentnie na finansowanie kampanii z państwowej kasy.

To dopiero pierwsze koty za płoty, bo kampania się dopiero zaczęła i się rozkręca i aż strach pomyśleć z czym wystrzeli gość za moment.

Dziwią mnie też bardzo jakiekolwiek próby polemiki z populistycznymi obietnicami Jakiego i jego żulii. On bowiem i jego sztab wymyślą wszystko i obiecają wszystko, co chcecie usłyszeć, po to tylko żeby tego niekompetentnego nieuka posadzić na stołku prezydenta Warszawy. Jeśli to się uda, to wtedy Jaki i jego kumple będą mieli was w dupie, a waszą/naszą Warszawę w szczególności. Drodzy Warszawiacy, czy trzy lata obserwowania tego dewianta nic was nie nauczyły?

5 odpowiedzi »

  1. Mnie w bylejakim wkurza najbardziej jego obłuda w stylu jak zostanę prezydentem zamknę śmieciowisko na radiowie, problem w tym że obecne władze doprowadziły juz do tego zamknięcia tylko procedury potrwają do jesieni.
    Gość bezczelnie przypisuje sobie czudzą robotę obiecuje że zrobi to w co inni włożyli swoją pracę i doprowadzili praktycznie do finiszu…

  2. My w Opolu bardzo (byle) Jakiemu kibicujemy, bo jak wygra to zabierze od na wszystkich swoich „krewnych i znajomych królika” na stołki w Warszawie. My tu wreszcie odetchniemy, a bezrobocie to nam do zera spadnie.:-)

    Pomyślności.

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.