POLITYKA

Stop! Wstęp tylko dla klakierów

To, że minister od policji Zieliński jest trochę niekompatybilny z otoczeniem (medycyna ponoć poziom niekompatybilności określa stopniami upośledzenia) nie jest zaskoczeniem, a w związku z tym zupełnie nie dziwi. Pacjent nie daje sobie rady z sensownymi odpowiedziami na proste pytania.

Ostatnio rzecznik praw obywatelskich zadał ministrowi pytanie, które pana Zielińskiego po raz kolejny rozłożyło na łopatki. Pytanie dotyczyło procederu legitymowania i spisywania przez policję tych uczestników otwartych spotkań z przedstawicielami władzy PiS, którzy zadawali władzy niewygodne pytania.

Zieliński odpowiedział argumentem, że „trzeba reagować na zakłócanie spotkań”, i już tym się pogrążył, ale widocznie było mu mało, więc brnął dalej. Doprecyzował, że co prawda na spotkaniach jest miejsce dla wszystkich, ale „fakt prezentowania innej opinii nie może prowadzić do podejmowania przez te osoby prób zakłócania spotkania, poprzez zadawanie niewygodnych pytań”. Pan minister więc, czyli osoba wydawałoby się rozumna i odpowiedzialna, bo przecież tylko takie teoretycznie przynajmniej powołuje się na tak odpowiedzialne stanowiska, dowodzi, że na spotkaniach z władzą dozwolone są tylko pytania wygodne dla tej władzy, w innym przypadku mamy do czynienia z rażącym „zakłócaniem spotkania”.

Jeśli zaś takie osoby, o „konfrontacyjnych charakterach i poglądach” zjawiają się na spotkaniach i atakują nieuzgodnionymi z nikim i zaczepnymi w istocie pytaniami, muszą się liczyć z konsekwencjami. Tak właśnie przedstawił problem pan minister Zieliński.

Pytany o podstawy takiego działania, minister powołuje się na paragraf 1 artykułu 51 kodeksu wykroczeń, który mówi, że „kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”. Czyli widać jak na dłoni, że to jednak idiota. Bo nawet dla zupełnego laika a nawet umysłowego przymuła jasnym jest, że pytanie na przykład takiego Morawieckiego o niewygodne dla niego kwestie (dlaczego jest aż tak bezczelnym łgarzem), nie jest ani krzykiem, ani hałasem, ani alarmem, ani zgorszeniem, czyli nijak nie podpada pod przywoływany paragraf. Pytaniem jest po prostu pytaniem, na które Morawiecki, albo Kuchciński, albo Piotrowicz, powinni grzecznie odpowiedzieć, albo – jeśli nie czują się na siłach – równie grzecznie powinni uchylić się od odpowiedzi. Tyle i aż tyle.

Potem pan minister nieco się zmitygował i by załagodzić sytuację dodał, że „legitymowanie nie oznacza obligatoryjnego wszczynania przez policję postępowań karnych i mandatowych”, ale tym samym przyznał, iż był rozkazy i były dyspozycje, by obywateli dyscyplinować i zniechęcać do poruszania niewygodnych dla władzy problemów.

Coś jednak nie do końca uzgodniono, bo zeznania ministra znacząco różnią się od zeznań policji.

Wedle KGP bowiem, nie było żadnego odgórnego polecenia legitymowania niepokornych, a KGP nie kierowała do swych jednostek żadnych poleceń, wytycznych i instrukcji nakazujących policjantom jakieś działania w tej sprawie. „Takie przypadki nie miały miejsca”. No jak nie miały panie komendancie jak miały! Jest pewnie wielu takich, którzy chętnie udostępnią to co sfotografowali i nagrali. Jest dokumentacja! Więc albo policja z premedytacja kłamie usiłując kryć swoje głupawego przełożonego, albo zainicjowała działania opresyjne z własnej inicjatywy. Ot tak sobie na pokaz, żeby błysnąć i się wykazać, nieco podlizać się władzuni, bo nuż zauważą, pochwalą i sypną podwyżkami. To już nawet nie są chłopcy na posyłki, to eunuchy merdające przed władzą ogonkami, nim ta da jakikolwiek sygnał, nim szarpnie za uzdę.

[koledzy posterunkowi, drogie krawężniki, bez urazy proszę, bo mówię przede wszystkim o waszych przełożonych różnego szczebla, do was pretensji nie mam, choć w rzeczy samej małego coś ostatnio poszanowania zawód wybraliście]

Z zeznań wiewiórek zadomowionych na niektórych komisariatach wynika, że komendy szczebla miejskiego, dostały ponoć polecenie stworzenia list ludzi, którzy mają „kontrowersyjny charakter„, wykazują się niewłaściwą, niepożądaną aktywnością i dla których dostęp na spotkań z władzami PiS powinien być utrudniony lub wręcz uniemożliwiony. Wszelkimi sposobami, jak trzeba to i przemocą bezpośrednią. Wpuszczać będzie się tylko klakierów. Tak jak za dawnych lat bywało. (R)

1 odpowiedź »

  1. Wielce Szanowny Jahu !!!! Redaktorze Naczelny – etc.etc.etc. !!!
    Zieliński…??? Zieliński…??? – aaaaa….”ten” Zieliński. Ja bym się nie „czepiał” – to teraz bardzo „trendy” nazwisko – nawet jedna pani (tertio voto)….sobie takie wybrała !

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.