POLECANE

TOP 08’2018: Mamy problem z wiarygodnością policji

Agresywne zachowanie bojówkarzy z ZOMO’18, siłą rzeczy spowodowało powrót zainteresowania sprawą zamordowania Stachowiaka przez wrocławskich „stróżów prawa”, kolegów po fachu naszych zomowców. Cały czas, choć z przerwami, toczy się niby proces, ale toczy się niemrawo a władza w moim przekonani robi wszystko, aby zbytnio się tym nikt nie interesował. Wedle zasady, że im ciszej tym lepiej.

Tymczasem zeznania dwóch lekarzy którzy jako pierwsi mieli okazję widzieć i badać to co zostało po Stachowiaku, nie są dla morderców z wrocławskiego komisariatu zbyt optymistyczne.

Biegli lekarze (zeznawali wczoraj we wznowionym procesie), w dostarczonym prokuraturze protokole z sekcji wypisali 86 punktów, świadczących o zastosowaniu wobec zamordowanego Stachowiaka przemocy. Wiele z tych śladów to siniaki czy otarcia naskórka. Ale lekarze zaznaczyli też, że na brzuchu i prawym przedramieniu ofiary widoczne są „rany z cechami termicznego uszkodzenia skóry”, które powstały w wyniku działania wystrzelonych z paralizatora „ostrych, haczykowatych elektrod, przez które po utkwieniu ich w skórze, przepłynęły kolejne impulsy elektryczne”. Lekarze znaleźli również, na rękach ofiary liczne ślady potwierdzające to, że policjanci skuli go kajdankami.

Sekcja wykazała otarcia świadczące o „przytrzymywaniu za kończyny górne i dolne, za tułów, przewracaniu i przygniataniu plecami do twardego podłoża, a także obezwładnianiu poprzez użycie paralizera elektrycznego i najprawdopodobniej przez zastosowanie chwytu za szyję zwanego „krawatem”, połączonego z wywieraniem na nią bardzo silnego ucisku, wiodącego do dławienia”.

Wniosek: zachowanie policjantów i zastosowane przez nich metody były przyczyną śmierci zatrzymanego.

Prokuratura ma więc spory problem, bo prokuratura, pod światłym przywódctwem i dowództwem wiadomo kogo, wie swoje i mówi swoje. A mówi: „Wyczerpująco zebrany w toku śledztwa materiał dowodowy, nie daje podstaw do skierowania aktu oskarżenia w zakresie nieumyślnego spowodowania śmierci Igora S.” Co najwyżej mamy do czynienia z przypadkiem „fizycznego i psychicznego znęcania się nad osobą pozbawioną wolności”. Czyli „no faktycznie może troszkę go pobili i lekko przypiekli, ale zabił się on już sam, policjanci nie mieli z tym nic wspólnego”.

Jeśli manewr z odzyskaniem sądów się uda, to za chwilę „niezależny” sąd orzeknie, iż dzielni psychopaci z komisariatu na Trzemeskiej są niewinni i czyści jak łza.

Przypomnijmy, że ci niewinni – nie wykluczone że za chwilę jeszcze przed zapadnięciem wyroku na wszelki wypadek „ułaskawi” ich tzw. prezydent – to Adam W., Łukasz R., Paweł P. i Paweł G. (nazwiska bez problemu znajdziecie w sieci). To trzydziestolatkowie a więc rówieśnicy i koledzy tych sprzed sejmu.

Optymistyczne jest, iż ci na Wiejskiej stosują na razie dużo mniej drastyczne metody wymuszania posłuchu, ale może tylko dlatego, że w pobliżu nie ma odpowiednio dużej toalety. Gdyby była, to kto wie czy dwaj bohaterowie zajść ostatnich dni przed sejmem, czyli panowie Adamczyk i Winiarski nadal by żyli. Niewykluczone, że straciliby życie w skutek nieszczęśliwego wypadku, bo potknęli się wchodząc do owej toalety i zabili uderzając przypadkowo głową o sedes.

Tak to wszystko w skrócie wygląda i tylko głuchy, ślepy oraz poważnie niedomagający umysłowo nie zauważy pewnych analogii i nie skojarzy,  że obowiązujące obecnie w policji procedury, to renesans tych z czasów MO i nie służą one ochronie obywatela, tylko maksymalnego jego sponiewieraniu.

Nie zmieniam więc zdania i podtrzymuje tezę sformułowaną już czas jakiś temu, że do policji trafiają ludzie (i to całkiem pokaźna grupa), którzy nie przychodzą tu by chronić obywatela, ścigać bandytów, złodziei i morderców, ale po to, by dać upust swoim skrywanym dotąd sadystycznym skłonnościom. By bić, katować, prześladować, odreagowywać własne niepowodzenia i czerpać radość z poniżania innych. To przypadki owych Łukaszów, Pawłów Adamów i innych Sawer. Uczciwych policjantów przepraszam, ale wasi niektórzy koledzy robią pijar za dwóch. Gówno przylepia się także do was. I zaznaczam jednocześnie, że – w moim rozumieniu – jeśli państwo wyposaża kogoś w mundur, pałę, kajdanki i broń i zleca mu utrzymywanie porządku niezależnie od tego jak ten „porządek” rozumie, to taki ktoś nie jest osobą prywatną tylko jak najbardziej publiczną i nie może chronić swojego wizerunku. (R)

 

3 odpowiedzi »

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.