HISTORIA

Wasze matki, nasi (jeszcze) akowcy

Niemiecki serial „Nasze matki, nasi ojcowie„, nie daje spokoju licznym w naszym kraju patriotom, zwłaszcza tym lepszego chowu. Przede wszystkim dlatego, że pokazuje historię w świetle nieco innym, niż byśmy sobie tego życzyli.

◊◊◊

Jest więc absolutnie niezgodny z ideą „nowej polityki historycznej”. A ta zakłada, że wszyscy inni są skażeni i ubabrani w gnoju, tylko my zaś czyści jak łza. Niestety, często gęsto jest to łza górnika.

Serial doczekał się już polskiego procesu, przez co stał się jeszcze bardziej znany i bardziej atrakcyjny. Proces wytoczył w połowie 2016 roku pewien leciwy bardzo kombatant, bo poczuł się obrażony, zostały naruszone jego dobra osobiste, duma i narodowa godność. W każdym razie coś w tym mniej więcej stylu poczuł.

Kombatant to oczywiście tylko figurant – tak to przynajmniej ja odbieram i tak to rozumiem – a cała sprawa została nakręcona przez tych, co tego typu historie od pewnego czasu już sprawnie nakręcają, bo taką czują misję i czerpią z tego radość. W chwale jedynych obrońców polskości i godności żyją!

Ostatnia rozprawa jaka miała miejsce przed kilkoma dniami, znów nic nowego do sprawy nie wniosła, po raz kolejny zresztą została odroczona, przynajmniej do marca, bez jakichkolwiek szans na rychłe zakończenie. Martwię się więc o tego kombatanta, który w chwili inicjowania tej akcji zaczepnej miał 90 lat z hakiem i boję się, że nie doczeka owej sprawiedliwości o którą walczy.

 DLACZEGO NIE WIDZĘ SZANS NA SZYBKI KONIEC PROCESU

Ano dlatego, że jednym z elementów kolejnej rozprawy ma być tak zwana ugoda. Ta zaproponowana przez sąd, nie jest jednak ugodą, a kolejną wedle mnie próbą zaognienia konfliktu. Ugoda mianowicie miała by ona polegać na tym, że z filmu wymazano by opaski z napisem AK widniejące na ramionach bohaterów, a dodatkowo przed każdą emisją miałaby być pokazana tablica informacyjna, oraz przeprosiny żołnierzy Armii Krajowej. Raczej więc rozwiązanie nie do przyjęcia, bo noszące znamiona ewidentnej cenzury i ingerencji w wolność wypowiedzi artystycznej.

Tekst zaś tej „tablicy informacyjnej” to zupełnie inna kwestia, w zasadzie do opisania i zrecenzowania w oddzielnym tekście, którego jednak z powodów oczywistych nie chce mi się pisać. To w skrócie mówiąc łopatologiczny wykład z historii Polski i boję się, że może być on dłuższy niż odcinek serialu który poprzedza.

Punktem zapalnym, który poważnie utrudnia zakończenie tego dość kuriozalnego jednak procesu, jest też sprzeciw Niemców wobec prób powołania przez sąd kolejnych już biegłych historyków i speców od kinematografii.

Niemcy całkiem słusznie i logicznie podnoszą oto argument taki, że trudno wymagać jest od tych biegłych rzetelności, gdyż Polacy wychowani są w kulcie Armii Krajowej, a tym samym nie są w stanie obiektywnie ocenić filmu.

Być może – dowodzą – powinni zostać przesłuchani niemieccy biegli, bo przecież serial jest niemiecki, przeznaczony dla niemieckiego widza, a że z jakiś powodów kupili go Polacy i nawet dobrze zapłacili, no to już jest ich sprawa. Wiedziały gały co brały!

Zapowiada się więc całkiem niezły cyrk, który można, a nawet trzeba obserwować, żeby ustalić jak wielkiego mamy zajoba i jak daleko posunęła się nasza narodowa schizofrenia i jak duże w przyszłości będą te wiatraki, z którymi zamierzamy jeszcze walczyć.

JESTEM PRZECIWNIKIEM KALECZENIA HISTORII

Jestem też jednocześnie zaprzysięgłym wrogiem nowej polskiej polityki historycznej (bo ona historię najbardziej dziś kaleczy), ale mimo to staram się kierować zdrowym rozsądkiem i mieć dystans do rzeczywistości.

W niemieckim serialu więc nie widzę elementów, które by mnie szczególnie raziły.

Po pierwsze, mamy przecież dobrze udokumentowane przypadki antysemickich zachowań niektórych oddziałow akowskich i postakowskich, więc nie ma tu jakiegoś nadużycia, rażącego mijania się z prawdą, jest tylko taka a nie inna kwestia interpretacji historii.

Po drugie zaś, sprawa zasadniczą jest prawo autorów, wszystkich nie wykluczając niemieckich, do tak zwanej wolności artystycznej, zwłaszcza, że produkowali oni film fabularny, nie zaś historyczny dokument. A najogólniej mówiąc film fabularny ma sprawnie opowiedzieć pewną historię, nawet zupełnie wydumaną, czyli całkowicie fikcyjne. Gdyby im pasowało do artystycznej wizji, to akowcy mogliby być nawet jednookimi murzynami z rudą czupryną. Nic mi do tego. W ostateczności takiego gniota bym po prostu nie oglądał.

No i jeszcze jedna kwestia, ściśle się z tym chyba wiążąca, bo dotycząca naszego szczególnego wyczulenia tylko na jeden rodzaj kłamstw lub nadinterpretacji.  Bo skoro tak jesteśmy urażeni (nie wszyscy, nie wszyscy…) niewiele w sumie znaczącą i marginalną sceną z akowcami antysemitami w niemieckim serialu, to dlaczego nas nie razi wynoszenie na pomniki, jak najbardziej u nas, w Polsce, w kraju nieskalanym i niepokalanym ponoć, ewidentnych antysemitów, antysemickich nie tylko ze słów, ale z brudnych czynów? [•••] Niemców ścigamy za opaskę w filmie a sami gloryfikujemy morderców? Czy jakiś sąd jest to dziś w stanie sprawiedliwie osądzić?

 

1 odpowiedź »

  1. Powinnismy wejsc z narracja, ze w tym filmie AK to tak naprawde skrot od „Afrika Korps”. I bedzie problem po stronie tworcow filmu.

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.