POLITYKA

Instytut od pomników

INSTYTUT Lecha Kaczyńskiego nie zajmuje się niczym. Formalnie działa, ale tak jakby nie działał. Mieści się w willi obok domu brata Jarosława i w zasadzie tyle o nim wiadomo. Wejść do środka może tylko ktoś, kogo osobiście zaprosił ów Jarosław. Dla dziennikarzy ta z dupy wzięta instytucja jest w ogóle nieosiągalna. Nawet ci do niedawna „niepokorni” mają szlaban na wstęp. Wejścia chronią byli GROMowcy i jak nie masz odpowiednich papierów to paszoł won, czyli wypierdalaj!

Ci co dostąpili zaszczytu stąpania po „uświęconej pamięcią po poległym bohaterze” podłodzie Instytutu, mówią, że wnętrze jest nadzwyczaj skromne. Zaraz przy wejściu wisi portret Lecha Kaczyńskiego ze złoconymi litery z nazwiskiem prezydenta. NIeco dalej parę zdjęć nieszczególnej wartości, głównie z zagranicznych podróży i tych nieco bardziej prywatnych. Do tego jeszcze dwie gabloty, wypełnione prezentami, które prezydent dostawał podczas zagranicznych wizyt. A na piętrze ascetyczny gabinet, gdzie to Jarucha przyjmuje gości. Tych którzy dostąpili zaszczytu. I to wszystko. Aha, kiedyś na ścianie wisiały jeszcze dwie szable, ale tak się spodobały Jarosławowi, że zabrał je do domu i wiszą teraz nad jego łóżkiem (pojedynczym). W sumie racja, bo w sumie na chuj Lechowi w zaświatach jakieś dwie koślawe szable?

Ponieważ ów Instytut jako się już rzekło znany jest z tego, że jest nieznany, nic nie robi, nic nie działa, nie wychodzi z bunkra i nie ujawnia się zanadto, postanowiono przynajmniej częściowo to zmienić.

Ponieważ przemysł upamiętniania bohaterskiego życia i jeszcze bardziej bohaterskiej śmierci Lecha rozwija się i rośnie w siłę, staje się wręcz gałęzią narodowego przemysłu, Instytut widzi tu istotną dla siebie rolę „regulatora pamięci”.

Od tej więc pory wszystkie pomniki (lub tablice) Lecha Kaczyńskiego jakie będą powstawały w jego ojczyźnie, będą musiały uzyskać certyfikat jakości Instytutu.

Specjalnie powołana komisja ekspertów (nazwisk na razie nie ujawniono), oceni jakość artystyczną projektu pomnika, sprawdzi, zdecyduje czy projekt spełnia surowe wymogi estetyczne, oraz rozważy, czy miejsce w którym pomnik ma stanąć jest tego „godne”. Jeśli nie, to wypad.

Ba, owa komisja będzie sobie również rościła sobie prawo (jeśli sam projekt zyska już aprobatę), do ewentualnego wskazania najbardziej „godnego” miejsca. Eksperci pojadą do takiego Zadupia Dolnego i powiedzą: „miejsce w którym chcecie postawić pomnik naszego świętego jest nieodpowiednie i wyjątkowo mało reprezentacyjne, ale po dokonaniu wizji lokalnej zdecydowaliśmy, że pomnik stanie w tym miejscu (i paluchem wskażą tę właściwą lokalizację)”. No i po zawodach, bo co ciekawe, od tej decyzji nie będzie odwołania.

Wedle plotek i przymiarek, owa komisja ma też zabrać się za ocenę, lub jak kto woli za cenzurowanie już stojących pomników Lecha. Te które są artystycznie odległe od ideału, czyli wyobrażeń apologetów, lub które ustawiono na zapleczu miejskich śmietników, czyli w mało „godnych” lokalizacjach, mają być albo zlikwidowane, albo w trybie szybkim „rewitalizowane” czyli odnowione i przestawione.

I temu akurat rozwiązaniu można by kibicować, bo być może połowo tych potworów zaśmiecających nam rzeczywistość i deformujących krajobraz, na czas jakiś zniknie z tej ziemi.

♦ LOOKNIJ  RÓWNIEŻ TUTAJ: W Bełchatowie Mickiewicz popadł w niełaskę!

1 odpowiedź »

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.