Z poradnika pani Marty. Z onanizmem na ty!

Marta Kaczyńska w roli sex eksperta? Czemu nie! Uwielbienie dla hardcoru to ostatecznie nasza druga natura. W magazynie ulotnym pod wymownym tytułem Sieci Kłamstwa (a może prawdy, niewykluczone że coś mi się pomyliło) zamieściła ona felieton w którym w zdecydowany, czyli pryncypialny (ulubione słowo prawicy) sposób rozprawia się z problemem uzależnienia od onanizmu.

— ◊ —

To co napisała naprawdę chwyta za serce i przemawia przynajmniej do mojej wyobraźni. Onanizm jest zły, onanizm jest grzechem, a ten kto namawia do jego uprawiania jest człowiekim pozbawionym zasad i wyższych uczuć. Bo – jak słusznie zauważa pani Marta –„najważniejsze są normy kulturowe, oraz zasady moralne”. Z czego jak z czego, ale z obu tych dolegliwości pani Marta jest szczególnie znana, nie ma co do tego watpliwości. I ważna jest też – jak zaznacza nieco dalej – „dojrzałość emocjonalną do nawiązania intymnej relacji z drugim człowiekiem”. A tak w ogóle i w szczególe, to „najbezpieczniej jest po prostu mieć jednego, stałego partnera, o małżonku nie wspominając”. Wie co mówi, swoje zaliczyła, przeszła i przeżyła.

Jej teksty gorąco rekomenduję, chociażby dlatego, że już samo czytanie wszystkich jak leci felietonów, z powodzeniem zastąpi ci onanizm. Wiem, że tego nie widać, ale wierzcie mi na słowo, ja po prostu przy lekturze tego akurat jej felietonu popłakałem się jak bóbr, bo tak mnie tekst wzruszył i chwycił za serce. Niczym w lustrze zobaczyłem samego siebie, tak jak nigdy dotąd mi się to nie zdarzyło. Zrozumiałem swe grzechy i obiecałem poprawę, zwłaszcza w bolesnej kwestii „nawiązywania intymnych relacji z drugim człowiekiem”.

Moja bliska przyjaciółka, kobieta zamężna i stateczna, choć bywało, że w chwilach depresji „nawiązywaliśmy intymne relacje”,  jak jej pokazałem tekst pani Marty, natychmiast napisała do autorki maila.

„Droga Pani Marto, mama na imię Matylda, mąż mnie zdradza. Więc pytam, wybaczyć, bzykać się w rewanżu z kolegami z pracy, czy może rzucić go w cholerę. Pani jest ekspertem od tych spraw, wszystko pani przetrenowała i sprawdziła na własnej skórze, proszę więc o pomoc w podjęciu decyzji”.

Czekamy na odpowiedź, jak tylko dojdzie to opublikujemy.

Natomiast nie ulega wątpliwości, że pani Marta to generalnie wie o czym pisze, bo – jak zauważyła Matylda – z doświadczenia pisze. Wiele (jeśli nie wszystkie) schematów przetrenowała, zapoznała się z nimi osobiście i wierzę szczerze, iż wie że najlepiej nawet wykonana (osobiście) palcówka, nie zastąpi mężów (dwóch?), partnerów (nie udało się precyzyjnie policzyć) i kooperantów, takich z doskoku, rozliczanych z zadaniowego trybu pracy. No, ale po prostu bywają takie kobiety i takie charaktery, że jak o północy nie przytulą jakiegoś ciepłego ciacha to nie żyją.

Na poradach pani Marty – gdyby był młodszy – mógłby skorzystać jej szanowny stryjek. Jest to temat rozwojowy, mający całkiem spory potencjał, ale ze względów estetyczno-politycznych nie chcę go na razie głębiej drążyć. Pozostańmy w błogim przekonaniu, że premier (także przyszły) nigdy nie był, nie jest i chyba nie będzie onanistą.

W ostatnim felietonie w Sieci kłamstwa pani Marta rozprawia się z kolei z solariami, bo przecież patriotycznie ukierunkowana kobieta polska nie może wyglądać jak skwarka. Zaś sam sposób w jaki to pani Marta robi, lekkość z jaką płodzi felietony, rodzi pytanie, jakim ziołem aż tak się nawaliła i czy ewentualnie udostępni kontakt do swojego dilera.

Opublikował/a

Niektóre opisywane tu wydarzenia mogą być wytworem mojej fantazji a nieistniejące fakty najprawdopodobniej zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie znanych i nieszanowanych jest jednak jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

8 myśli w temacie “Z poradnika pani Marty. Z onanizmem na ty!

  1. „najważniejsze są normy kulturowe, oraz zasady moralne”
    powiedziała dosłownie [——-], dająca [——–], mająca każde dziecko z innym. to oczywiście nie jest grzech. i niech zejdzie ze swojego stryjka, on też coś od życia musi mieć

    1. Psychiatro, niektóre rzeczy musieliśmy wypikać, bo zaraz nam się do dupy dobiorą.

  2. Od ćwierci wieku nie zajmuję się niczym innym. Zawsze miałem w sobie wiele emaptii i zrozumienia do starej kiedy krzyczała na mnie „ty potworze!”. Zaledwie jednak wykluwało się w mrocznych zakamarkach duchoty mojej podejrzenie skąd u niej ta skłonność do okazywania egzaltacji pod moim adresem. Nawet lektura Jacques’a-Louisa Doussina-Dubreuila z kutasem w dłoni nie przybliżyła mnie do prawdy uświęconej i ostatecznej. Ale teraz…teraz zrozumiałem, że żródło prawdziwego poznania leży nie w namyśle a w epifanii.

  3. Ekspertka, a nie wie, że tak naprawdę pisze o masturbacji.
    Onan uprawiał stosunek przerywany (coitus interruptus).

  4. A ja uwielbiam walić konia! A potem paciórek! I tak dziesięc razy dziennie. Kasię posłodzić też ta dama może. 10 razy dziennie.

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.