Anonimowy gość Drewnicy

Według naszych informatorów, pewien ważny minister jeszcze ważniejszego ministerstwa, ostatnimi czasy często składa wizyty w szpitalu w Drewnicy. To tak zwane Mazowieckie Centrum Psychiatrii (foto), położone na peryferiach podwarszawskich Ząbek.

Jedna z osób z którą rozmawialiśmy (pracownica szpitala z oczywistych powodów chcąca zachować anonimowość), mówi że:

„ten pan w ostatnim tygodniu, tym poprzedzającym święto, przynajmniej dwukrotnie podjeżdżał pod szpital. Zawsze jednym samochodem w towarzystwie tylko jednego ochroniarza. Wjeżdżali boczną bramą i podjeżdżali nie pod główne wejście, tylko takie ewakuacyjne. Jest ono z tyłu i jest zupełnie niewidoczne od frontu budynku. Pan [——-] osłaniany przez ochroniarza chyłkiem wbiegał do środka. Opuszczał szpital po mniej więcej jakieś godzinie chyba, tą samą drogą”.

Oczywiście nie ma nic złego w tym, że minister jakiegokolwiek resortu, składa wizyty w szpitalu, nawet psychiatrycznym. Bo jeśli jest chory, to dobrze że się leczy, gdyż za chwilę, nie leczony, może być groźny dla otoczenia (wedle mnie już jest groźny). A poza tym, kto powiedział, że do szpitala przyjeżdżają tylko chorzy? Może pracuje tam ktoś z jego bliskich, a może kochanka, albo kochanek, albo też ktoś z rodziny tam przebywa, albo też najzwyczajniej w świecie pan minister wpada tam bo lubi, bo go to odpręża i odstresowuje. No różne różni ludzie mają upodobania.

Dmuchając jednak na zimne zakładamy najgorsze i do ministerstwa, którym włada ów pan minister, wysłaliśmy maila z zapytanie:

„Czy prawda jest, że minister […….] leczy się w specjalistycznym szpitalu psychiatrycznym? Ile razy w ciągu minionego miesiąca pan minister przebywał w tym szpitalu i jaka jednostka chorobowa jest przedmiotem zainteresowania lekarzy? Jeśli nie jest prawdą, że pan minister poddaje się leczeniu, to jaki jest cel wizyt pana ministra w tej placówce”.

Do tej pory ministerstwo nie raczyło odpowiedzieć na maila, ale cierpliwie czekamy.

Jeśli plotki o wizytach ministra w szpitalu dla obłąkanych okazałyby się prawdą, byłaby to bardzo zła wiadomość. Oznaczałaby ona bowiem, że na czele jednego – jako się rzekło – z najpoważniejszych resortów, w kraju w środku Europy, w kraju o wyjątkowo newralgicznym położeniu geopolitycznym, stoi człowiek niebezpiecznie schorowany, wymagający specjalistycznego leczenia. A pamiętajmy, że  chorzy, zwłaszcza na głowę  kierownicy, to zawsze wielki problem. Dla systemu.

W tym konkretnym przypadku, nie wiemy jak ta ewentualna choroba wpływa na podejmowane decyzje. Nie wiemy jaki jest stopień jej zaawansowania i jakie jest stanowisko lekarzy – rokują czy nie rokują, tzn. ozdrowieje, czy wręcz przeciwnie, no i czy stan zdrowia pacjenta pozwala na dalsze piastowanie stanowiska. Z decyzji które w tym ministerstwie dziś są podejmowane, wynika że jest źle, a nawet bardzo źle.

Pewnie o to wszystko zapytamy też panią premier, jak tylko przyjdzie na to czas, i jeśli tylko ministerstwo udzieli jakiejkolwiek odpowiedzi na postawione przez nas pytania, potwierdzi lub zdementuje nasze informacje i przypuszczenia.

No i na koniec macie zagadkę, który to minister upodobał sobie tę Drewnicę? Strzelajcie, zgadujcie.

Opublikował/a

Niektóre opisywane tu wydarzenia mogą być wytworem mojej fantazji a nieistniejące fakty najprawdopodobniej zostały całkowicie zmanipulowane. Jakiekolwiek podobieństwo do osób powszechnie znanych i nieszanowanych jest jednak jak najbardziej zamierzone i nieprzypadkowe.

14 myśli w temacie “Anonimowy gość Drewnicy

  1. Lubię tu wpaść i sobie poczytać Wasze rewelacje. Przez cały dzień same smutne wiadomości o demolce naszej ojczyzny, aż tu pod wieczór taka niespodzianka, chociaż jedna dobra wiadomość. Już nie będę nic dzisiaj czytać,chcę pójść spać w dobrym humorze.

  2. Dlaczego nie ma zdjęć, dokumentacji wyjętej ze szpitala. Niestety nie ma u nas już dziennikarzy, są tylko sługi swojego pana. Niestety z obu stron. To tragedia, która skończy się naszym zejściem. Na razie schodzimy do nabrzeża Styksu, ale Charon już czeka na przystani… Chyba ze się obudzimy…

    1. Ten blog nie jest gazetą ani wydawnictwem prasowym w rozumieniu prawa prasowego. Nie zajmujemy się więc dziennikarstwem, zbieraniem materiałów prasowych i ich potwierdzaniem. Generalnie to zajmujemy się zwyczajnym manipulowaniem faktami, konfabulujemy jeśli jest taka potrzeba i dorabiamy gęby tym którzy się nam nie podobają, a tym samym nie przestrzegamy zasad kodeksu dziennikarskiego ani nie uznajemy tzw. kodeksu etyki dziennikarskiej, czymkolwiek to jest, bo… nie jesteśmy dziennikarzami. Piszemy o tym co usłyszeliśmy, albo zobaczyliśmy, zaobserwowaliśmy, przeczytaliśmy. Żadnego zadęcia na jakiekolwiek dziennikarstwo. Więc sorry Gregory…

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.