duperele

Jak niemiecka jest niemiecka reprezentacja

Wolska jesień za oknem nie tylko osłabiła moją aktywność i chęć robienia czegokolwiek. Wolska jesień kompletnie rozłożyła mnie na łopatki, przykuła do wyra. Niby żywy a trup. I tak sobie oczekując w tym wyrze śmierci głodowej, z nudów i dla zabicia czasu tudzież uśmierzenia cierpień, oglądałem telewizję, to znaczy telewizor sobie grał cichutko a ja udawałem, że mnie to interesuje. No i przedwczoraj chyba – tracę już zmysły i rachubę czasu – trafiłem na mecz piłki nożnej.

— ◊ —

Iran grał z Niemcami, w ramach odbywających się w Indiach Mistrzostw Świata U17. Mecz jak to mecz, nic szczególnego, ale zainteresował on mnie dlatego, że Niemcy przegrywali 0:4. Biorąc pod uwagę ten szokujący raczej rezultat, oraz skład owego teamu, zastanawiałem się, czy aby nie zaszła jakaś pomyłka, i czy aby rzeczywiście Niemcy to Niemcy.

[od razu przestrzegam przed nazywaniem mnie rasistą lub czymś w tym rodzaju, bo nim abolutnie nie jestem. Niemniej od czasu do czasu lubię sobie pożartować z rzeczy i zjawisk z których dziś ponoć żartować nie wypada, a nawet jest to zabronione prawnie. Jestem jednak z pokolenia, które wszystko kiedyś nazywało po imieniu i dla którego Cygan to był Cygan a Murzyn to Murzyn, żaden tam Afroamerykanin czy coś takiego…]

Więc do rzeczy…
O ile Iran nie wzbudzał żadnych moich wątpliwości co do tego, że jest Iranem (nazwiska, kolor skóry, obyczaje a nawet zapach), o tyle procent Niemca w Niemcach był już dyskusyjny.

Krótko mówiąc w składzie kopiącej piłkę jedenastki naszych drogich sąsiadów, byli piłkarze o nazwiskach mało niemieckich: Sahverdi Cetion, Majetschack, Abouchabaka, Yeboach, Ngankam, Awuku, Malone… nie mówiąc już o fizis. Niestety, nawet niektórzy ci z niemieckimi nazwiskami, bez wątpienia byli również efektem eksperymentów z mieszaniem kolorów.  W każdym razie gdyby co i gdyby historia miała się powtórzyć, to żaden z nich nie miałby szans na miejsce w pewnej budzącej strach dawnej niemieckiej formacji. Nie spełniali by podstawowych norm.

Ale były też jasne – nomen omen – punkty. Honoru niemieckości niemieckiej reprezentacji bronił na przykład Yannik Keitel (choć to imię…), przy czym oczywistym jest, że nie jednemu psu na imię burek. No ale przyznacie, że porządnie po niemiecku się nazywał, dobrze grał i pan feldmarszałek gdyby żył pewnie byłby zadowolony.

Więc – tu zmierzam do finału – dręczy mnie niezbyt w sumie nachalne pytanie, czy miałem w istocie do czynienia z Niemcami, czy może niemiecką reprezentacją reszty świata. Jakakolwiek odpowiedź by tu padła, nie ma to oczywiście najmniejszego znaczenia, bo nie chodzi o to by włos dzielić na czworo. Czasy się po prostu takie się porobiły, że gdyby opisywać kraje poprzez pryzmat ich narodowych reprezentacji piłkarskich, to okazało by się, że ci Francuzi to czarni, a Niemcy też czarni z domieszką czasami białego pigmentu. Nieliczni biali zaś, to prawdopodobnie uchodźcy, którzy dostali w tych krajach azyl.

Na szczęście nie znam się na piłce, więc moje opinie nie mają najmniejszego znaczenia, chodzi tu jedynie o pewien rodzaj gorliwości w szukaniu dziury w całym.  A tak naprawdę chcę przypodobać się  polskim faszystom, rasistom i narodowcom, którzy coraz częściej atakują mnie groźbami (gorąco pozdrawiam Polaka Olisadebe).

1 odpowiedź »

twój komentarz:

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.